Dotychczasowy minister rolnictwa Marek Sawicki podał się do dymisji w związku z tzw. aferą taśmową w PSL. Premier przyjął tę dymisję i zapowiedział, że nie będzie spieszył się z powołaniem następcy Sawickiego. Prezydent ma odwołać Sawickiego w czwartek 26 lipca.

Pawlak powiedział na konferencji prasowej w Starogardzie Gdańskim, że "brak decyzji i przedłużanie sprawy" powołania nowego szefa resortu rolnictwa "prowadzi tylko do tego, że pojawia się niepotrzebna zwłoka w porządkowaniu wszystkich spraw, które w tej chwili wymagają sprawnego i skutecznego działania w wymiarze krajowym i europejskim".

Wicepremier podkreślił, że jego ugrupowanie wyraziło gotowość do sprawnego podjęcia działań przez nowego szefa resortu rolnictwa i rozwiązania sytuacji zaistniałej po ujawnieniu przez media rozmowy na temat możliwych nieprawidłowości w spółkach związanych z Ministerstwem Rolnictwa. - Z naszej strony jest oczekiwanie, żeby te sprawy szybko i zdecydowanie przeciąć - oświadczył.

Pawlak potwierdził, że w piątek rozmawiał z premierem i dowiedział się od niego, że prezydent Bronisław Komorowski dopiero w czwartek podpisze odwołanie Sawickiego.

Na spotkaniu z przedsiębiorcami przed konferencją prasową wicepremier mówił, że dziwi go wstrzemięźliwość premiera w kwestii powołania nowego ministra rolnictwa, zwłaszcza w kontekście tego, że Stronnictwo miało już w zeszłym tygodniu kandydata na to stanowisko.

- Trochę się dziwię, że pan premier po tej naszej propozycji z ubiegłego tygodnia, jakby zwleka z decyzją - oświadczył. Jego zdaniem, prezydent, nawet będąc na wakacjach, mógłby podpisać odwołanie Sawickiego.

- Nie wiem, gdzie prezydent Komorowski jest obecnie, ale chyba w Juracie, to do Juraty to nie jest skomplikowana sprawa, żeby nie dotrzeć czy nie dojechać z papierami. I myślę, że pewne rzeczy trzeba przecinać szybko i iść do przodu, i sprzątnąć bałagan, tak żeby te sprawy były poukładane - powiedział.

Kontynuując ten wątek na konferencji prasowej dodał, że gdy miały miejsce "trudne zmiany" w jego rządzie, to - gdy była taka potrzeba - "oficer ochrony wieczorem jechał do prezydenta do Wisły, a rano dokument podpisany przez pana prezydenta był już z powrotem".

Szef ludowców pytany, w jakim stanie jest koalicja i czy może dojść do jej rozpadu odparł, że w polityce należy brać pod uwagę różne warianty. Jak przekonywał PO i PSL w ciągu ostatnich 4 lat, mimo kryzysu, stworzyły warunki do stabilnego rozwoju.

Pawlak był proszony także o ocenę szefa PAN prof. Michała Kleibera, który - według Ruchu Palikota - mógłby zostać premierem przy wniosku o konstruktywne wotum nieufności dla obecnego rządu.

- Bardzo sobie cenię pana profesora Kleibera. Pamiętam go w roli ministra nauki i informatyzacji. Bardzo sobie cenie współpracę z PAN. Jeśli chodzi o doświadczenie publiczne i polityczne jest to osoba bardzo znacząca - mówił.

Jednak pytany wprost, czy wyobraża sobie Kleibera jako szefa rządu odparł, że jego zdaniem nie ma teraz w ogóle o tym dyskusji. Zalecił też, by najpierw porozmawiać z profesorem, bo być może nie byłby zainteresowany takim pomysłem.

Szef Stronnictwa oświadczył też, że jego ugrupowanie opowiada się za powołaniem niezależnej od rządu Narodowej Rady Powierniczej, która zajmowałaby się spółkami Skarbu Państwa. - Zarządzanie majątkiem państwowym powinno być wolne od bieżących wpływów i bieżącego zarządzania. Taką Narodową Radę Powierniczą mógłby powoływać Sejm, tak jak powołuje KRRiT, Krajową Radę Sądownictwa - stwierdził.

Pawlak odnosił się również do odwołania wiceministra skarbu, szefa klubu PSL Jana Burego. Jak zaznaczył Bury nosił się ze złożeniem rezygnacji od wielu miesięcy. - Przyznam, że byłem trochę zaskoczony, że po trzech miesiącach po złożeniu dymisji, po zmianie rządu pan premier dymisji nie przyjął. To był dobry, konstytucyjny moment na wyjście z rządu - ocenił.

Rzecznik rządu Paweł Graś poinformował w piątek, że Tusk przyjął rezygnację Burego z funkcji sekretarza stanu w Ministerstwie Skarbu. Miesiąc wcześniej wiceministrem skarbu z ramienia PSL została Urszula Pasławska. PSL przysługuje w MSP stanowisko jednego wiceministra.