Szefem Rady Naczelnej przez kolejne cztery lata pozostanie jej dotychczasowy szef Jarosława Kalinowski. Jego kontrkandydatką była minister pracy i polityki społecznej Jolanta Fedak. Na Kalinowskiego głosowało 650 osób, na Fedak padło 152 głosów. Zgodnie ze statutem partii na najwyższe stanowiska w partii musi być przynajmniej dwóch kandydatów.

Na kongres zjechało do Warszawy około tysiąca delegatów z całej Polski. Wśród gości byli m.in. Władysław Bartoszewski, były minister finansów w rządach lewicy Grzegorz Kołodko, a także poseł PO Kazimierz Kutz.

Sawicki, występując przed wyborami na prezesa PSL, podkreślił, że kandyduje nie dla konkurencji, ale po to by wypełnić warunki demokracji w partii. Pawlak poinformował, że to on poprosił go o kandydowanie.

Na konferencji prasowej po wyborach podkreślił, że przekonał Sawickiego do kandydowania, by przedstawić delegatom na kongres poważny wybór. Zaznaczył, że ważne jest też docenienie dorobku Sawickiego.

"Przy wyborach przedstawiliśmy delegatom poważną ofertę (...). To były poważne wybory i na serio. Otworzyliśmy w pełnym zakresie możliwość decydowania o perspektywach PSL, aby pokazać, że w kierownictwie PSL jesteśmy otwarci na różne rozwiązania i bardzo sobie cenimy otwartą współpracę i rywalizację na lepsze pomysły" - mówił Pawlak.

Prezes oświadczył, że kongres ma być wyraźnym sygnałem na potrzebę poważnej polityki, skupionej na sprawach ważnych dla ludzi. Tłumacząc, dlaczego na kongresie nie ma premiera Donalda Tuska, Pawlak powiedział, że wynika to z tego, że chcą oddzielać sprawy partyjne od spraw państwowych.

Pytany, czy jego wybór oznacza, że w PSL nic się nie zmieni odparł, że cały czas wszystko się zmienia. "Trzy ostatnie miesiące w polityce i polskiej, i światowej to czas wielkich zmian" - powiedział, nawiązując do kryzysu na rynkach finansowych.

W swoim wystąpieniu w czasie kongresu Pawlak mówił o programie stronnictwa, który został przedstawiony delegatom do akceptacji. Jego główne punkty to aktywne społeczeństwo, innowacyjna gospodarka i sprawne instytucje. "Do polityki nie idziemy, żeby przyłączyć się do establishmentu, nie idziemy dla sławy, idziemy po to, żeby służyć ludziom i Polsce" - zapewniał.