PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Piechociński, ten, który ma marzenia

Piechociński, ten, który ma marzenia

Autor: farmer.pl/Wiesława Lewandowska

Dodano: 19-11-2012 09:31

Tagi:

- Marzy mi się aktywne Stronnictwo „wolnych oraczy, tych na wsi i tych w mieście” , które rozwiązuje polskie problemy, a nie je tworzy, silnie zakorzenione w realnym świecie, Stronnictwo wzmacniające narodową Wspólnotę, z ludźmi, poprzez ludzi i dla ludzi – mówił Janusz Piechociński z rozmowie z „Farmerem” w lipcu br. Jaki jest Janusz Piechociński?



Po tym, co mówił, jak zdetronizował Pawlaka i został szefem Polskiego Stronnictwa Ludowego nadal Piechociński ma takie marzenia.

- Nie oglądając się na pieniądze europejskie sami powinniśmy bardziej dbać o odpowiednie zagospodarowanie przestrzeni wiejskiej, bo tylko wtedy naprawdę możemy sobie zapewnić bezpieczeństwo żywnościowe i ekologiczne . W przeciwnym razie Polska będzie się składała z kilku kilkumilionowych metropolii i pustyni poza nimi - dodawał.

O modernizacyjnych dylematach polskiej wsi rozmawialiśmy z Januszem Piechocińskim

Farmer: Jest Pan wiceprzewodniczącym Sejmowej Komisji Infrastruktury i członkiem Komisji Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii - jak ocenia Pan infrastrukturę, nowoczesność polskiej wsi roku 2012?

Janusz Piechociński: Jest tak samo różna, jak cała reszta polskiej infrastruktury. W ciągu ostatnich 20 lat dokonaliśmy wielkiego przełomu, jeśli chodzi o sanityzację wsi i wodociągowanie; widać to zwłaszcza w zachodniej i środkowej Polsce. Najogólniej biorąc, problemy „kraju za wielkim miastem" sprowadzają się do dylematu - nie ma dobrej infrastruktury, na przykład dróg, bo nie ma silnej przedsiębiorczości, a nie ma silnej przedsiębiorczości, bo nie ma dobrych dróg. Nie ma kadry, bo przez całe pokolenia ludzie, zwłaszcza wykształceni, ze wsi uciekali. Ten drenaż kapitału ludzkiego, kapitału społecznego jest bardzo znaczący dla dzisiejszej sytuacji polskiej wsi... Potrzeby wsi są dziś olbrzymie, a tu ciągle budzą się jakieś antywiejskie upiory!

Farmer: Ma Pan na myśli pogardę dla „wiochy"?

Janusz Piechociński: Myślę tu choćby o burzy, jaką rozpętano przy okazji piosenki „Koko euro spoko" wokół wsi, polskiej ludowości. Połowa Polski poczuła się do głębi urażona i sfrustrowana rodzimym folklorem, jako wizytówką na Euro. Tak zwane salony nie mogły się nawet pogodzić ze społecznym werdyktem w tej zabawie.

Farmer: Jak Pan sądzi, Pnie Pośle, dlaczego Polacy ciągle wstydzą się swej „wsiowości", swych korzeni?

Janusz Piechociński: Może dlatego, że polskie elity nie doceniają potencjału bogactwa narodowego, jaki tkwi w polskiej wsi, w polskim rolnictwie. Nie doceniają go intelektualiści, ludzie kultury, nawet politycy, którzy do dziś nie potrafią zadecydować o kształcie koncepcji zagospodarowania kraju. Stawia się na najsilniejszych, na ściganie się ze światem. A polska wieś i polskie rolnictwo są - w porównaniu z europejskim - wciąż słabe. Może zatem warto by pomyśleć, w jaki sposób je naprawdę wzmocnić. Kiedy wreszcie w mieście zrozumiemy, że szerokopasmowy Internet nie jest żadnym sukcesem cywilizacyjnym wsi, ani wielką dla niej łaską, że samochód i kombajn to nie luksusy, ale takie same środki produkcji, jak wszystkie inne?

Farmer: Wtedy, kiedy zrozumieją to politycy?

Janusz Piechociński: Mówię o całej pozarolniczej części Polaków . Aby politycy się tym przejęli, przede wszystkim zmienić się musi nastawienie społeczne. Mimo, że jesteśmy społeczeństwem „powiejskim", to właśnie to te pierwsze „miejskie" pokolenia są wyjątkowo skrajnie antyrolnicze. Obserwuję to ostatnio podczas dyskusji o emeryturach, o dochodach rolników. Zazwyczaj padają opinie o wielkim dobrobycie polskiego chłopstwa. A w naszej nie tylko polityce, ale i społecznej debacie, brakuje analiz złożonego problemu rentowności produkcji rolniczej, ani słowa o skomplikowaniu zachodzących w przestrzeni wiejskiej procesów społecznych...

Farmer: Skoro Pan i PSL to rozumie, to dlaczego tak niewiele z tego wynika?

Janusz Piechociński: Nasz kłopot polega na tym, że każde upomnienie się o to środowisko jest traktowane jako nieuzasadniona obrona tych, którzy niby to żyją na koszt najbardziej dynamicznej i aktywnej części społeczeństwa. Ludzi na wsi nie traktuje się jako równoprawnych konsumentów i twórców kultury, edukacji, konsumentów i wytwórców produkcji materialnej! Ignorowany jest choćby fakt , że przecież obok przemysłu samochodowego, to właśnie polskie rolnictwo ma (jeszcze !) nadwyżkę eksportu nad importem. I nikogo w Polsce nie obchodzi - mówię to jako PSL-owiec, jako ekonomista specjalizujący się od lat w procesach inwestycyjnych - że w ostatnich latach ta pozycja rolnictwa zaczyna się chwiać; oto staliśmy się już importerem wieprzowiny! Nagle okazuje się, że nasz model zabudowania przestrzeni wokół wsi i wobec rolnictwa (np. giełdy rolno-spożywczej) sprzyja wielkim producentom importowanej żywności. Nagle okazuje się, że nie ma przestrzeni do promowania tego, co swoje! Bywam na wiejskich weselach i ze zdumieniem patrzę, że wódka weselna jest też zagraniczna! Wśród mieszkańców wsi, którzy tak wiele dziś mówią o interwencjonizmie, o stawianiu na swoje produkty i usługi, także zaczyna się podobać to, co nie nasze.

Farmer: Tak rozumiemy w Polsce awans cywilizacyjny, Panie Pośle!

Janusz Piechociński: Niestety właśnie tak, a to bierze się z ogólnych mechanizmów. W przemianach globalnych, w tworzeniu się jednolitego rynku europejskiego, nie potrafimy pójść pod prąd pewnym obiegowym dyskusjom, także my politycy. Zwróćmy choćby uwagę, w jaki upiornie szkodliwy dla wspólnoty narodowej sposób toczy się dyskusja o rentach, emeryturach, składkach zdrowotnych rolników. Z jaką łatwością wymierza się razy...

Farmer: Na przykład w KRUS?

Janusz Piechociński: Tak. Polski paradoks polega na tym, że ci sami ludzie, którzy krytykują wyodrębnienie KRUS i jego mechanizmy, wysyłają do rodziców na wieś swoje dzieci .Oczekują likwidacji KRUS, mimo że dobrze wiedzą, ile wynosi emerytura krusowska mamy czy taty.

Farmer: Bo powszechnie uważa się, że polskim rolnikom dobrze się powodzi, skoro nie ponoszą obciążeń takich, jak inni pracownicy...

Janusz Piechociński: Wieś płaci przecież podatki! A jak się dobrze policzy podatek gruntowy, ryczałtowy, przeliczany na kwintale żyta, to wychodzi stawka ponad 30 proc. Takiego podatku nie płacą dziś nawet najbogatsi Polacy. Słyszy się wciąż, że zboże sobie rośnie, a rolnik śpi i co najwyżej liczy na europejskie dopłaty oraz różnego rodzaju odszkodowania. Mamy w Polsce ogromne niezrozumienie dla zasady Wspólnej Polityki Rolnej, dla szkód popowodziowych...

Farmer: Skąd się ono bierze?

Janusz Piechociński: Moim zdaniem, wciąż i niezmiennie od lat dyskusja o wsi i rolnictwie w Polsce jest nasączona tymi samymi fobiami; wyższością kultury szlacheckiej i mieszczańskiej nad chłopską i pochłopską. Ciągle modne jest przecież oskarżanie polskiej wsi o wrogość do procesów modernizacji państwa. Wieś ciągle przedstawia się jako siedlisko zacofania i ciemnoty, także w wymiarze politycznym.

Farmer: Stąd nieustanne przytyki pod adresem PSL?

Janusz Piechociński: Tak. Wsi niejako odmawia się prawa do własnej reprezentacji politycznej, do własnych postaw, odmiennych, bo zbyt tradycyjnych poglądów. Niedawno jeden z publicystów, do tego liberalny konserwatysta, wzywał Tuska do koalicji reform z Palikotem, opisując PSL jako antyreformatorskiego hamulcowego. Na czym niby zasadza się ta nasza antyreformatorskość, : na tym, że nie popieramy legalizacji narkotyków, prostytucji, czy tradycyjnie patrzymy na miejsce i rolę rodziny?

Farmer: Polska wieś zawsze chciała dorównać miastu i... chyba właśnie teraz nieco przesadnie stara się do niego upodabniać...

Janusz Piechociński: Mamy do czynienia z pewnym brakiem zrozumienia istoty nowoczesnej wiejskości. Na polską wieś tak naprawdę jeszcze nie przyszło to globalnie nowe, czyli to, że w zagospodarowaniu przestrzeni życia - i tej ludzkiej, i tej terytorialnej - myśli się nie kategoriami wielkich metropolii lub niesterowalnych społecznie przedmieść, lecz kategoriami rozproszonej zabudowy. Popatrzmy choćby na Bawarię, jak kapitalnie udało się znaleźć konsensus społeczny i gospodarczy między wielkim miastem i nowoczesnym przemysłem a przestrzenią wsi i rolnictwem. W nowoczesnym świecie pojawia się możliwość pracy na odległość, a więc sposobem życia staje się bezpośrednia symbioza między wielkim miastem a maleńką wioską, między profesorem uniwersytetu a rolnikiem.

Farmer: Oj, to w Polsce chyba mało możliwe, właśnie z powodu silnego zakorzenienia się kulturowych fobii i kompleksów!

Janusz Piechociński: Niestety tak i chyba już tylko w Polsce... Jesteśmy wprost skansenem takich fobii! Bo oto na przykład prof. Marcin Król ogłasza, że trzeba zlikwidować PSL jako partię wsteczną, ponieważ gdzieś na Lubelszczyźnie wygrała w wyborach samorządowych... Tego rodzaju autorytety kształtują dziś w Polsce myślenie o wsi. Może właśnie dzięki tym „autorytetom" coraz mniej mamy kandydatów na rolników, na „siłaczki", które pójdą w teren z kagankami oświaty... Brakuje młodych, którzy chcieliby zmieniać wiejską rzeczywistość, czynić z niej miejsce do godnego, dobrego życia.

Farmer: Bo „wiocha" to „obciach"?

Janusz Piechociński: Tak, a człowiek, który reprezentuje przestrzeń wiejską, polityk ludowy, to oczywiście „półgłówek"... Wymyślają nam od „gumiaków" i gorzej... Oznaką nowych czasów, naszej swojskiej nowoczesności jest brak kultury relacji zachowań. Nowe technologie uwolniły anonimowość i myślenie, że można wszystko. Wolność i demokracja niepoparta wartościami, wewnętrznymi granicami sumienia, staje się zniewoleniem.... A wystarczyłoby poczytać „Pamięć i tożsamość" Jana Pawła II, aby wiedzieć, jak w zgodzie z własną tradycją, z własną religijnością i światem wartości można bardzo nowocześnie myśleć o nowej przestrzeni, o nowych wyzwaniach, o tej nowej Europie i świecie.

Farmer: W ostatnich latach polska wieś się jednak widocznie zmieniła, stała się schludniejsza, zewnętrznie bogatsza.

Janusz Piechociński: To prawda. Całe polskie społeczeństwo dziś zmienia się, niestety, chyba - pomijając tę zewnętrzność - na niekorzyść, bo coraz bardziej rozrywają się więzi społeczne, a na wsi, gdzie były one istotą życia, staje się to po prostu bolesne. Ignorujemy te szkodliwe procesy, nie zauważają ich politycy, wielu moich kolegów uznało po prostu, że to normalna kolej rzeczy, nieuchronny proces cywilizacyjny, którego nie można zatrzymać.

Farmer: A Pana zdaniem, można?

Janusz Piechociński: Trzeba. Oczywiście trzeba się zgodzić z tym, że nie ma już i nie będzie jednolitej społecznie wsi i zunifikowanego rolnictwa, ale właśnie dlatego od polityków, zwłaszcza tych, którzy aspirują do reprezentowania kraju za wielkim miastem, powinno się dziś wymagać poszukiwania odbudowy formuły wiejskiego życia społecznego.

Farmer: PSL jej poszukuje? Dlaczego tak bezskutecznie?

Janusz Piechociński: PSL definiowane jako partia ludowo-centrowo-chadecka, nie dąży do rewolucji, jest nastawiona na ewolucję, na poprawianie rzeczywistości, ochronę swojskości i poczucia własnej wartości mieszkańców wsi, a jednocześnie zachęcająca do korzystania z wielką otwartością z kultury światowej. Nie ma w tym sprzeczności, choć niektórzy nam ją wmawiają... Racjonalni i mądrzy politycy, dostrzegając te problemy, muszą też bardzo ściśle współdziałać z ludźmi i poprzez ludzi, nie tylko w czasie kampanii wyborczej. Niestety, w polskiej polityce mamy do czynienia z tego rodzaju fałszem....

Farmer: To znaczy?

Janusz Piechociński: Chodzi o mówienie prawdy. Potrzebna jest bardzo selektywna polityka pro wiejska, demograficzna, kulturalna, edukacyjna i w końcu rolna. Nie tylko miastu, ale i wsi trzeba w końcu jasno powiedzieć, że nie da się żyć tylko z transferów socjalnych oraz pieniędzy unijnych. Żeby się rozwijać i odnajdować na rynku europejskim, trzeba więcej produkować, być lepiej zorganizowanym i innowacyjnym. Dziś nie wystarcza sama polityka prowadzona w Brukseli i hasło ujednolicenia polityki rolnej, bo przynajmniej w 10 krajach europejskich sprowadza się ono do wezwania: zmodyfikujmy politykę rolną tak, aby było na nią mniej pieniędzy. A z drugiej strony, nie tylko w Polsce, sytuacja ekonomiczna rolników dramatycznie się pogarsza.

Farmer: Jak Pan ocenia wykorzystanie środków unijnych przez polską wieś?

Janusz Piechociński: Gdy na samym początku w 2002 stanęliśmy przed wyborem, czy przy sytuacji słabego zorganizowania polskich rolników wybrać model wspierania produkcji, czy model bardziej ekstensywny - który na krótko się sprawdza, bo w polskiej przestrzeni zapewnia lepsze wykorzystanie pieniędzy unijnych, o czym świadczy 99 proc. wykorzystania dotacji - przystaliśmy na mechanizm dotacji głównie do hektara. Ten mechanizm uśrednił sytuację, lecz...spowodował cofnięcie się rozwoju gospodarstw rolniczych. Ogólnie biorąc, pieniądze unijne zostały dobrze wykorzystane, były impulsem wpływającym na polski PKB i wzrost zamożności polskiego społeczeństwa, jednak z długoterminowego punktu widzenia konkurencyjności polskiego rolnictwa, doszło jednak do zmniejszenia dopływu pieniędzy do gospodarstw produkcyjnych.

Farmer: Dlaczego?

Janusz Piechociński: Dlatego, że jedną trzecią dopłat konsumują dziś mieszkańcy miejskich bloków, wnukowie i synowie rolników, a nie rolnicy. Rywalizacja w rolnictwie i przetwórstwie rolniczym odbywa się na jednolitym rynku, a pieniądze unijne nie poszły na wsparcie rozwoju tegoż rynku... Trzeba to jakoś zmienić.

Farmer: Jak?

Janusz Piechociński: W mojej ocenie, w nowej perspektywie budżetowej UE, obok walki o wyrównanie dopłat, trzeba jednak postawić na model wspierania „produkcyjności", a więc zrezygnować z dotowania „wiejskości" i możliwie najwięcej środków przesunąć wprost do rolnictwa. A tę „wiejskość" można i trzeba wspierać poprzez środki krajowe i za ich pomocą rozwiązywać we własnym zakresie europejskie problemy spójnościowe, czyli wyrównywać różnice cywilizacyjne. Jeżeli z pieniędzy unijnych na rolnictwo nadal będziemy budować wodociągi i kanalizację, to osiągniemy tylko powierzchowną poprawę cywilizacyjną, natomiast Polska z producenta i eksportera żywności może stać się krajem, który będzie miał kłopoty z wykorzystaniem kwot mlecznych... A małe i średnie gospodarstwa rodzinne, te które powinny być kośćcem naszej wytwórczości, stabilizującym w miarę równomierne zaludnienie Polski, popadną w tarapaty. W takiej sytuacji pogłębią się też na pewno różnice ekonomiczne pomiędzy regionami Polski.

Farmer: Tradycyjna wieś się wyludni i stanie się jakimś bliżej nieokreślonym „krajem za miastem"?

Janusz Piechociński: Tak być może. Dlatego nie oglądając się na pieniądze europejskie sami powinniśmy bardziej dbać o odpowiednie zagospodarowanie przestrzeni wiejskiej, bo tylko wtedy naprawdę możemy sobie zapewnić bezpieczeństwo żywnościowe i ekologiczne . W przeciwnym razie Polska będzie się składała z kilku kilkumilionowych metropolii i pustyni poza nimi.

Farmer: Realna to groźba?

Janusz Piechociński: Tak. Dzisiaj problemem gmin wiejskich jest oświata. I nie jest to tylko kwestia wielkości subwencji, ale wynik utraty równowagi demograficznej; na wsi rodzi się coraz mniej dzieci. Polska wieś się wyludnia, mimo poprawy standardów życia, opuszczają ją ludzie wykształceni, specjaliści. Zniszczona już została niemal całkowicie stara tkanka społeczna, stłumiona zdolność do samoorganizowania się... Politycy myślą, że wystarczy tylko trochę zmodernizować tę wieś, dać wodociągi, kanalizację, wylać kawałek „schetynówki", zrobić jakiś chodniczek... Nie wystarczy! To dopiero początek, trzeba iść dalej, trzeba od nowa tworzyć wiejską społeczność...

Farmer: Jakim cudem, Panie Pośle?!

Janusz Piechociński: Może przez drużyny sportowe, harcerstwo?

Farmer: Jest Pan niepoprawnym optymistą! Przecież obśmiano już nawet wiejskich strażaków!

Janusz Piechociński: Rzeczywiście. Tyle, że jak przyszła „bida" w czasie powodzi, to już się z ochotniczej straży nie śmiano, jak wcześniej śmiano się z generała Pawlaka i posła Piechocińskiego, który tak chętnie uczestniczy w imprezach strażackich, bo swoją obecnością chce tym ludziom podziękować i ich uhonorować. A więc kiedy na wsi zrobi się już te drogi, te Internety, to cały czas trzeba pilnować tego, co się nazywa infrastrukturą społeczną, kapitałem ludzkim.

Farmer: Tyle, że ten kapitał trzeba ożywić, reanimować, albo wręcz stworzyć od nowa.

Janusz Piechociński: Nasza wieś rzeczywiście jest dość bierna, woli raczej czekać, aby ktoś się o nią troszczył... A poza tym telewizja i Internet sprawia, że ludzie coraz mniej chętnie komunikują się bezpośrednio. Pustoszeją wiejskie boiska, tradycyjne miejsca spotkań... To znaczy, że trzeba rozpocząć wychowywanie do aktywności społecznej...

Farmer: Kto ma to robić?

Janusz Piechociński: My wszyscy musimy się zastanowić i opamiętać... Tego nie da się zadekretować. Nie da się uchwalić liczby działaczy społecznych, nikogo nie da się zmusić, żeby się zapisał do OSP, albo do wspólnoty parafialnej, czy rady szkoły... Problem polega na tym, że na skutek cywilizacyjnego przyspieszenia mamy coraz mniej czasu dla siebie, a co gorsza, nie chcemy mieć tego czasu...Światełkiem w tunelu jest to, że jednak właśnie na wsi, bardziej niż w mieście, pozostały jeszcze przynajmniej jakieś ślady starych zachowań społecznych i na nich można próbować odbudowywać ten zmarnotrawiony kapitał społeczny.

Farmer: Polska ponoć miała szansę na bycie potęgą rolniczą. Ma ją nadal?

Janusz Piechociński: Ze względu na potencjał, jaki mamy na pewno moglibyśmy być w europejskim rolnictwie znaczącym graczem. Powinniśmy walczyć o to, aby Polska była eksporterem żywności na dużą skalę. Ale to wymaga przede wszystkim tego, aby nasza wewnętrzna debata o wsi i o rolnictwie toczyła się na rzeczowym poziomie. Do tego potrzebna jest jednak zmiana nastawienia ludności nierolniczej do wsi. I dlatego nie tylko przed ludowcami stawiam zadanie - więcej aktywności i determinacji , więcej odwagi. Marzy mi się aktywne Stronnictwo „wolnych oraczy, tych na wsi i tych w mieście" , które rozwiązuje polskie problemy, a nie je tworzy, silnie zakorzenione w realnym świecie, Stronnictwo wzmacniające narodową Wspólnotę, z ludźmi, poprzez ludzi i dla ludzi.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (42)

  • barli 2012-11-27 01:27:09
    Szczerze gratuluję p. P.zwycięstwa i marzeń.Jeśli zrealizuje pan połowę swoich planów to będzie ogromny sukces.Utożsamiam się z Pana poglądami ,wbrew pozorom wielu ludzi tak myśli i boli ich to co się dzieje na wsi.Zawsze traktowano nas jak ludzi drugiej kategorii,zazdroszczono ,dobrobytu' ale nikt nie dostrzegał naszej bezustannej walki o utrzymanie rodziny ,gospoarstwa .Zazdroszczą nam cięgników, maszyn dopłat,tylko nie dostrzegają że to nasz warsztat pracy który sami musimy sobie utworzyć i o który musimy dbać by przeżyć.Pracujący w mieście mają warsztat pracy od pracodawcy, jak się coś zepsuje to nie ich ból najwyżej radocha że jest przerwa.My ziemę ,maszyny musimy sobie kupić ,niech sprzedadzą te swoje M-ileś które dostali po uwłaszczeniu za 10 tysiaków a teraz warte 200000 i kupią hektary i zaczną się dorabiać to może wtedy do nich dotrze o czym bredzili. Jeśli chodzi o GMO to zakaz powinien być w całej Europie a Ameryka niech się truje,to by to coś dało .GMO wjeżdrza do nas w soji i w mięsie. W Fabryce-ubojni Pini bije się tyle świń dziennie że naszych Polskich stercyłoby na miesiąc a pozostałe to z zachodu i część pułtusz do nas a część na osję tak że ten zakaz GMO w Rosji to teoria.Pozdwawiam
  • komu na rękę są te intelektualne i polityczne elity 2012-11-26 15:21:58
    no, a co pan P. myśli i robi w sprawie GMO. też głosuje jak aktyw jajogłowych mutantów wbrew zdrowemu rozsądkowi?????
  • zbig 2012-11-25 21:12:13
    ! POPIERAM ! - poglądy p. Piechocińskiego ,
    w/g mojej wiedzy jest sporo ludzi którzy myślą b. podobnie
  • jarki 2012-11-25 21:10:22
    i dlatego szuka kupca na peluszkę
    a paszarnie tylko śruta sojowa
  • kissmy... 2012-11-25 20:52:03
    dlatego proponuję zaniechać konsumpcji wszystkiego zawierającego soję i nie dodawać jej do pasz; ja tak robię i gorąco polecam, ale jeśli nie zrobimy czystek kompleksowo to skutek będzie podobny do strzału w stopę
  • jarki 2012-11-25 20:26:07
    kolego ale jeśli chcemy robić porządki to należy zacząć od własnego podwórka
  • kissmy... 2012-11-25 20:11:32
    jeśli coś jest innowacyjne to trudno nazwać to inaczej, natomiast odnośnie do zakazu uprawy GMO to nie ma to dla konsumentów najmniejszego znaczenia, ewentualnie utracimy bezpowrotnie rentę zacofania jak słusznie zauważyliście, walkę z GMO należy rozpocząć od pasz i żywności (proponuję zapoznanie się ze składem dowolnego przetworzonego produktu w sklepie spożywczym), demagogia w tym zakresie jest tak samo ekologiczna jak przewyższanie wartości drzewa ponad życie ludzkie
  • GMO + 2012-11-25 18:44:19
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Przeciwnicy-GMO-protestowali-przed-Palacem-Prezydenckim,wid,15123143,wiadomosc.html zobacz kissmy nawet Doda to rozumie a TY?? POSTEPOWY???
  • Johny_Bravo 2012-11-25 17:25:37
    DO TAKICH JAK KISSMY NIE DOCERAJA ZADNE ARGUMENTY, nie wspomne juz o zacofaniu , mam na mysli jego brednie o gmo, znalazł sie POSTEPOWY!!
  • lisa 2012-11-25 12:11:10
    kiss kto tobie płaci za pisanie tych bredni? poczytaj sobie co się działo w Kanadzie, USA, Indiach. metody działania (brak oznakowania) i traktowania rolników, konsumentów. To jest dopiero zacofanie. Powrót do oligarchicznego średniowiecza. ty jeszcze masz czelność doszukiwania się nowoczesności w niszczeniu tego co do tej pory było atutem polskiego rolnictwa czyli ekologii. jak chcesz tak bardzo testować genetycznie modyfikowaną żywność to zacznij od siebie. koniecznie 3 x w tygodniu. my spokojnie popatrzymy na efekt. szmalcownicy już zaczynają bredzić.
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.162.159.33
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!