Henryk Kowalczyk w imieniu klub PiS zaapelował o poparcie wniosku o wotum nieufności wobec Sawickiego.

Podkreślał kwestię braku opłacalności produkcji rolnej, zwracając uwagę na różnicę pomiędzy kosztami produkcji a tym, co za swoje produkty otrzymuje rolnik.

Protesty, np. producentów trzody chlewnej, są nieprzypadkowe - mówił Kowalczyk.

Dodał, że w ostatnich latach znacznie wzrosły ceny środków do produkcji, a o połowę zmniejszyły się ceny produktów rolnych. Kowalczyk zarzucił Sawickiemu brak działań, co doprowadziło do załamania się rynków m.in. chmielu, tytoniu czy owoców miękkich. Odnosząc się do rynku cukru powiedział, że to w wyniku decyzji obecnego rządu Polska sprzedała w styczniu 2008 r. część limitu produkcji i od tego momentu nasz kraj stał się importerem tego produktu.

Zdaniem Kowalczyka, z powodu nieudolnych rządów Sawicki powinien dostać "wilczy bilet".

W imieniu klubu SLD Romuald Ajchler przekonywał podczas debaty, że jego klub nie będzie bronił ministra rolnictwa.

Uważamy, że zarzuty postawione ministrowi przez PiS w większości są trafne - powiedział.

Zarzucamy Sawickiemu brak wizji rozwoju polskiej wsi i rolnictwa, brak skutecznej polityki rolnej na poziomie UE, ciągły spadek nakładów na rolnictwo w stosunku do PKB w budżecie krajowym, destabilizację polskiego rynku żywności, brak skutecznej polityki w pozyskiwaniu nowych rynków zbytu, chaos w obowiązkowych ubezpieczeniach rolnych, fatalną gospodarkę ziemią dzierżawioną z Agencji Nieruchomości Rolnych - wyliczał Ajchler.

Poseł SLD mówił też o niedostatecznych środkach na utrzymanie i konserwację urządzeń melioracyjnych, słabym wykorzystaniu pieniędzy na rozwój obszarów wiejskich oraz o spadku dochodowości w rolnictwie.

Zarzucamy, że nie rządzi pan rolnictwem, lecz nim administruje - powiedział i dodał, że klub poprze wniosek PiS o odwołanie ministra.

Za pozostaniem ministra na stanowisku opowiedziały się PO i PSL.

Klub parlamentarny Platformy Obywatelskiej jest przeciwny takiemu wotum. Uważa go za absolutnie polityczne. Nie ma co się odnosić do zarzutów merytorycznych, bo zarówno jedna, jak i druga strona przedstawia je w sposób dokładnie odwrotny; ja się przychylam zdecydowanie do strony prezentowanej przez ministra Sawickiego - powiedział Leszek Korzeniowski.