Politycy PiS podczas poniedziałkowej konferencji prasowej w Sejmie przytoczyli fragment wywiadu udzielonego "Gazecie Wyborczej" pod koniec października przez minister rozwoju regionalnego Elżbietę Bieńkowską. Według posłów PiS minister miała stwierdzić, że "Polska nie zawetuje budżetu UE, nawet gdyby zmniejszone zostały bezpośrednie dopłaty dla rolników".

- Wypowiedzi minister szkodzą negocjacjom, które toczą się m.in. w Parlamencie Europejskim w zakresie wyrównania dopłat bezpośrednich dla polskich rolników. (...) Są szanse, żeby uzyskać w tej sprawie sukces, przynajmniej znaczne poprawienie warunków, na jakich polscy rolnicy otrzymują dopłaty. To nie jest żaden przywilej. Walczymy o to, co się nam należy w świetle prawa europejskiego (...). Zachowanie minister oceniam jako zachowanie, które Talleyrand nazywał, że "jest to gorzej niż zbrodnia, to błąd" - mówił europoseł PiS Janusz Wojciechowski.

Europoseł wysłał minister Bieńkowskiej list, w którym zarzuca, że jej stanowisko ws. dopłat może utrudnić, a nawet zniweczyć walkę o wyrównanie dopłat. "Skoro nie chce Pani, jako ważny minister polskiego rządu, wspierać nas, europosłów, w walce o zwiększenie dopłat bezpośrednich dla polskich rolników, to niech Pani przynajmniej kapitulanckimi wypowiedziami tej walki nie utrudnia" - napisał Wojciechowski.

Rzecznik Ministerstwa Rozwoju Regionalnego Piotr Popa tłumaczy, że w wywiadzie dla "GW" nie padły słowa, że "Polska nie zawetuje budżetu UE, nawet gdyby zmniejszone zostały bezpośrednie dopłaty dla rolników". - Merytoryczna dyskusja na pewno w niczym nigdy nie zaszkodzi, nie zaszkodzi także w negocjacjach. Wiadomo, że są różne poglądy na temat Wspólnej Polityki Rolnej i one będą się ścierać - powiedział rzecznik.

Popa zapytany czy rząd - jak twierdzą politycy PiS - rezygnuje z walki o większe kwoty dla polskich rolników w ramach dopłat bezpośrednich, odpowiedział: "Absolutnie nie. To nieprawda".

Minister Bieńkowska zapytana przez dziennikarzy "GW", czy jest za zmniejszeniem dopłat bezpośrednich dla polskich rolników, odpowiedziała: "Wspólna Polityka Rolna to dopłaty bezpośrednie - według mnie nieefektywny system płacenia rolnikom - oraz pieniądze na rozwój obszarów wiejskich. Ten ostatni program ma sens, jest bardzo potrzebny i korzystny, bo przynosi rozwój wsi, nowe miejsca pracy, skok cywilizacyjny".