Strażacy codziennie otrzymują kilkadziesiąt zgłoszeń o podpaleniach. W Będzitowie, pow. inowrocławski od ognia wznieconego na użytkach zielonych zajął się pobliski las.  - W ostatnim okresie jest dużo takich przypadków, można powiedzieć, że mamy do czynienia z prawdziwą plagą, jeżeli chodzi o wypalanie traw – ocenia mł. kpt. Ireneusz Taraszka z PSP w Inowrocławiu.

Głównie podpalane są łąki, skarpy i rowy. Jak twierdzą niektórzy rolnicy, ma to pomóc w odnowieniu użytków zielonych i odchaścić je. O tym że nie przyniesie to spodziewanych efektów od lat bezskutecznie przekonują organizacje ekologiczne i inspektorzy ochrony środowiska. Skutki ogniowych porządków bywaja czasem tragiczne.Najprawdopodobniej próba wypalania traw była przyczyną pożaru łąk w Choceniu koło Włocławka. Zginął 64-letni mężczyzna, który próbował ugasić ogień.

Z podpalaczami walczy policja. Jednak nawet nakładanie wysokich kar nie odstrasza i każdej wiosny sytuacja się powtarza. - Zgodnie z przepisami wykonawczymi do ustawy o ochronie przyrody, schwytanemu podpalaczowi grozi sankcja karna w postaci grzywny - 5 tys. złotych i areszt do 30 dni – informuje asp. sztab,. Maciej Osiński z zespołu prasowego KWP w kujawsko-pomorskiem. Rolnik złapany na podpaleniach, automatycznie traci też prawo do unijnych dopłat.