Producenci twierdzą, że ich sytuacja jest dramatyczna. "W tej chwili każdy producent musi dołożyć z własnej kieszeni do jednego tucznika od 80 do 120 zł. To rezultat cen pasz, które w tym roku wzrosły do niebotycznych wysokości" - mówią rolnicy.

Rolnicy z Wielkopolski podejrzewają też, że import taniego mięsa do Polski z krajów UE musi być w tych krajach dotowany. "Nasz rząd nawet nie wie, ile z tego mięsa trafia na polski rynek i jakiej jest ono jakości" - podkreślają rozgoryczeni producenci.

Tułaza założył w Jarocinie - jak mówi - pierwszą po wejściu Polski do UE grupę producentów trzody chlewnej. "Otrzymaliśmy dotację 100 tys. euro, ale obecna sytuacja, głównie niskie ceny skupu i wysokie ceny produkcji, nie rokują dobrze na przyszłość" - twierdzi. Jak powiedział, za kilogram żywca rolnicy otrzymują w rejonie Jarocina 2,83 zł.

"Ta cena powinna dziś wynosić co najmniej 3,80-4,00 zł, a tymczasem stawki nadal idą w dół. Jeśli sytuacja nie zmieni się, za rok nie będzie polskiego mięsa i będziemy kupować je dużo drożej za granicą. Dziś ta sytuacja dotyczy producentów, a za jakiś czas dotknie konsumentów" - podkreślił Tułaza.

W podobny sposób i z podobnymi postulatami protestowali w środę także producenci z rejonu leszczyńskiego. Na drogę krajową nr 5 Poznań-Wrocław wyjechało w sumie 61 ciągników i kombajnów. "Zaapelowaliśmy do rolników, aby za tydzień ponownie wyjechali ciągnikami na te same drogi i podobnie, jak w środę protestowali przeciwko złej polityce rolnej" - powiedział organizator protestu na drodze nr 5 Krzysztof Kawiatoń. Dodał, że podobny apel rolnicy skierują do wszystkich producentów w kraju.

Na spadkową tendencję cen skupu trzody chlewnej i bydła zwrócili uwagę, w końcu ubiegłego miesiąca, eksperci resortu rolnictwa. Według danych ministerstwa rolnictwa, w okresie od 29 października do 4 listopada za żywiec wieprzowy płacono średnio 3,35 zł za kilogram, to jest o około 6 proc. mniej niż przed rokiem.

Środowy protest producentów żywca w południowej Wielkopolsce był trzecim w tym roku.

Źródło: PAP

Podobał się artykuł? Podziel się!