- 70-latek podczas grzybobrania stracił orientację i nie potrafił odnaleźć drogi powrotnej - powiedziała rzeczniczka podkarpackiej policji nadkomisarz Marta Tabasz-Rygiel.

- W niedzielę po południu, policjanci z komendy miejskiej w Przemyślu przyjęli zgłoszenie o jego zaginięciu. Tego dnia rano udał się on na grzybobranie. Miał iść w kierunku Cisowej, nie oddalając się zanadto od drogi. Jednak po kilku godzinach stracił orientację w terenie - zauważyła Tabasz-Rygiel.

Wtedy telefonował do siostry. Miał nadzieję, że bliscy pomogą mu odnaleźć drogę powrotną. Niestety ich poszukiwania nie przyniosły rezultatu. O pomoc poproszono policję. - Jeden z policjantów nawiązał z nim kontakt telefoniczny. Jednak zaginiony nie potrafił przekazać gdzie się znajduje. Słyszał też włączane sygnały dźwiękowe i megafon, ale nie potrafił ich zlokalizować - mówiła rzeczniczka.

Niedługo po zapadnięciu zmroku telefon 70-letniego mieszkańca Przemyśla zamilkł - rozładowała się bateria. Wówczas do poszukiwań włączono dodatkowych policjantów i psy tropiące. Do akcji włączyli się też ratownicy bieszczadzkiej grupy GOPR, strażacy, strażnicy graniczni i leśnicy. - Przez całą noc poszukiwania prowadziło blisko 90 osób. Istniała obawa o życie i zdrowie poszukiwanego - dodała Tabasz-Rygiel.

Grzybiarza odnaleźli dopiero w poniedziałek rano ratownicy GOPR. Mężczyźnie nic poważnego się nie stało, był jedynie zziębnięty.

Podobał się artykuł? Podziel się!