To największy w kraju park narodowy, ostoja rzadkich gatunków ptaków wodno-błotnych, m.in. batalionów czy wodniczek. Celem organizowanej tam cyklicznie imprezy, jest popularyzacja tradycyjnego rolnictwa na takich terenach jak Dolina Biebrzy, bo służy to przyrodzie. Koszenie zapewnia ptakom tereny otwarte, sprzyja też rozwojowi rzadkiej roślinności.

Zawody odbyły się na terenie Bagna Ławki w Biebrzańskim Parku Narodowym. Wzięli w nich udział m.in. rolnicy z biebrzańskich terenów oraz pracownicy parków narodowych z Polski, Węgier, Słowacji i Białorusi. Kosili wyznaczone pasy łąki, na łączną punktację miały wpływ czas koszenia, ale i jego jakość.

Jak poinformował zastępca dyrektora parku Andrzej Grygoruk, padł nowy rekord w konkurencji indywidualnej. Najlepszy czas uzyskał Eugeniusz Popławski ze wsi Peńskie w gminie Krypno, który skosił swój stumetrowy odcinek łąki w 3 min. 19 sekund. Drużynowo wygrali Bogdan i Sebastian Mocarscy ze wsi Kołodziej w gminie Trzcianne, zaś w konkurencji parków narodowych, w której wystartowało dwanaście zespołów z dziewięciu parków z Polski, Węgier, Słowacji i Białorusi, wygrali reprezentanci Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Grygoruk podkreślił, że mistrzostwa służą podtrzymaniu tradycji koszenia łąk i popularyzowaniu aktywnej ochrony przyrody na obszarach chronionych. Zwraca uwagę, że sztuka ręcznego koszenia okazała się bardzo przydatna w ochronie bogactwa przyrodniczego obszarów chronionych Europy, koszenie podmokłych łąk sprzyja bowiem występowaniu rzadkich gatunków ptaków i roślin. Dodał, że współpraca transgraniczna ma na celu ukazanie problemu zanikania otwartych obszarów bagiennych, który obserwuje się w wielu miejscach Europy.

Pogoda w tym roku nie sprzyja jednak wykaszaniu łąk nad Biebrzą. W miejscu zawodów też było w sobotę bardziej mokro, niż w minionych latach. Woda miała tam poziom wyższy, niż do połowy łydki.

Grygoruk powiedział, że łąki w wielu miejscach są zalane, co nie przeszkadza przyrodzie, ale utrudnia, a czasem wręcz uniemożliwia wykaszanie. Nie miał danych, jak dużo terenów udało się w związku z tym wykosić na terenie parku, ale ocenił, iż może to być zaledwie kilkaset hektarów. Dodał, że może dopiero zimą uda się wykosić więcej.

Biebrzański Park Narodowy zajmuje ponad 59 tys. ha. Grygoruk dodał, że rocznie trzeba tam wykaszać ok. 8 tys. ha.

Ręczne wykaszanie nad Biebrzą na dużą skalę miało jeszcze miejsce do lat 70. ubiegłego wieku. Wtedy, m.in. wraz z mechanizacją rolnictwa, ręczne koszenie łąk przestało się rolnikom opłacać, zaczęli oni się też wtedy wycofywać z hodowli bydła.

Obecnie zainteresowanie wykaszaniem łąk nad Biebrzą wśród rolników rośnie, za sprawą unijnych programów rolno-środowiskowych, dzięki którym otrzymują dopłaty. Niektórzy zakładają w tym celu specjalną działalność gospodarczą i dzierżawią łąki w parku.

Podobał się artykuł? Podziel się!