- Ogólnie rzecz biorąc, sytuacja nie jest zła. Można by nawet powiedzieć, że uśredniając – dobra – mówi nam dr Doroszewski. Z danych IUNG wynika, ze najbardziej dostanie się zbożom ozimym. Plon pszenicy spadnie nawet o 12 proc. w stosunku do średniej wieloletniej, natomiast rzepaku o 8 proc.

Żyto ozime, pszenica jara, owies, ziemniaki, a nawet wbrew alarmującym doniesieniom – kukurydza, nie poniosą żadnego uszczerbku ani na ilości, ani na jakości plonu. Można mówić nawet o … korzyściach (!), które odniesie burak cukrowy. Rzepak z kolei odczuwa jeszcze skutki kwietniowych susz – nawet ulewne deszcze nie pomogły. - Chociaż rolnicy z południa kraju odgarniając łan mogą mieć co do tego poważne wątpliwości – opowiada rolnik z małopolskiego Kamienia.

Najmniej optymistycznie przedstawia się sytuacja w okolicach Kłodzka, Bielska Białej, Krosna i Nowego Sącza. Południowe rejony Małopolski, Śląska i Podkarpacia uzyskają najprawdopodobniej najniższy plon w kraju. Padało tam najbardziej. Spadło średnio ponad 250 mm deszczu na m2 – to najwięcej w ciągu ostatniej dekady w odpowiednim okresie! Nie jest to co prawda duży rejon kraju, ale tamtejsi gospodarze nie powinni spodziewać się niczego dobrego. Z drugiej strony ekspert z IUNG radzi, aby niczego nie przesądzać. – Jeszcze wszystko się może wydarzyć - podsumowuje.

Źródło: farmer.pl