Zdaniem premiera Donalda Tuska trzeba zadbać o to, by nikt nie dokonał "zamachu" na wspólną politykę rolną UE, ale także domagać się wyrównania praw polskich rolników z rolnikami z innych krajów unijnych.

Premier uczestniczył w niedzielę w 17. Krajowej Pielgrzymce Sołtysów i Środowisk Wiejskich, która przybyła do Sanktuarium Maryjnego w Licheniu (Wielkopolska). Pątnikom towarzyszyło w tym roku hasło "Otoczmy troską życie".

"Trzeba zadbać w przyszłości o to, żeby nikt nie poczynił zamachu na wspólną politykę rolną - niektórzy w Europie chcieliby odejść od tego, co mogłoby oznaczać kłopoty dla polskiego rolnika choćby ze względu na kwestie dopłat" - mówił premier na spotkaniu z sołtysami i mieszkańcami wsi. Ale - dodał - "chroniąc wspólną politykę rolną, Polska będzie musiała domagać się coraz wyraźniejszego równania praw polskiego rolnika do pieniędzy i do równej konkurencji, w porównaniu do tych najbardziej rozwiniętych".

Premier zapowiedział też, że zmiany w KRUS-ie nie będą rewolucją, ale "spokojnym sposobem urealnienia składki, a co za tym idzie emerytury rolniczej". "Mogę zagwarantować, że wszystkie zmiany w KRUS-ie będą uwzględniały nie jakieś postulaty rewolucjonistów, którzy nie mają pojęcia o polskiej wsi, tylko będą ewolucyjnym, spokojnym sposobem urealnienia składki, a co za tym idzie emerytury rolniczej" - mówił premier.

Wizytę w Licheniu premier rozpoczął od złożenia kwiatów na grobie biskupa Romana Andrzejewskiego (1938-2003) - b. krajowego duszpasterza rolników. Po spotkaniu z rolnikami uczestniczył we mszy św. Pielgrzymki sołtysów do Lichenia organizuje istniejące od 1994 r. Krajowe Stowarzyszenie Sołtysów, którego zadaniem jest wspieranie i promocja inicjatyw pozarządowych oraz rozwój i ułatwianie współpracy środowisk rolniczych i wiejskich. Jest organizacją pożytku publicznego, zrzesza 28 lokalnych stowarzyszeń z terenu całego kraju. Liczy 15 tys. członków.

Natomiast w Białbymstoku na konewcji wyborczej Prawa i Sprawiedliwości prezes patrji Jarosław Kaczyński zarzucił premierowi hipokryzję, mówiąc, że Donald Tusk próbuje przedstawić siebie jako obrońce polskiej wsi. "To co dzisiaj dzieje się w rolnictwie, to jest najlepszy przykład tego typu stosunku do tych grup społecznych, które mają gorzej - spadek cen tego wszystkiego, co rolnicy sprzedają i wzrost cen tego wszystkiego, czego potrzebują" - mówił prezes PiS.

Jego zdaniem, wydatki budżetowe na rolnictwo zostały "fałszywie, oszukańczo i radykalnie" obniżone. "Można nie zabierać wielu miliardów złotych, a teraz jeszcze próbują się pod różnymi pięknymi hasłami dobrać do KRUS-u. Efektem ich polityki będzie jedno: wieś będzie przeżywała kolejny ciężki kryzys" - uważa Jarosław Kaczyński.

"Donald Tusk jest osobiście odpowiedzialny za tę politykę, bo można interweniować na rynku rolnym i bronić cen" - powiedział Jarosław Kaczyński.

Podkreślił, że wybory będą także oceną rządu. "Jeżeli ten rząd będzie otrzymywał od społeczeństwa sygnały pozytywne, róbcie tak dalej, to będzie ciągle uważał, że tak naprawdę ważna jest tylko propaganda" - powiedział lider PiS. "Przestrzegam przed tego rodzaju decyzjami (...). To jest decyzja dla kraju naprawdę samobójcza" - dodał.

Źródło: PAP