Sawicki wyjaśnił w środę, że dopłaty bezpośrednie są wyliczane m.in. w oparciu o średnie plony zbóż z pięciu lat (przy czym dwa skrajne lata są odrzucane). Kraje Europy Zachodniej, mające bardziej intensywne rolnictwo uzyskiwały lepsze zbiory, co przekłada się na wyższe dopłaty.

Dla Polski plon potrzebny do uzyskania dopłat został ustalony w oparciu o zbiory zbóż w latach 1994-1999 i wynosi 3 tony z ha, podczas gdy w Holandii jest on wyliczony na poziomie 6,6 t/ha.

Sawicki powiedział, że UE chce, by nowe kraje członkowskie po 2013 roku same określiły rok plonu potrzebnego do wyliczenia dopłat (tzw. plonu referencyjnego). Jak zaznaczył, część państw UE, która otrzymuje wyższe dopłaty bezpośrednie, chce ten system utrzymać także po 2013 r., co w jego opinii, jest daleko "nieuczciwe".

Minister podkreślił, że jeżeli ten zapis nie zostanie wykreślony, to nie będzie zgody na zakończenie negocjacji ze Światową Organizacją Handlu (WTO). Negocjacje w sprawie liberalizacji handlu toczą się w Genewie.

Na środowej konferencji prasowej wicepremier, minister gospodarki Waldemar Pawlak wyjaśnił, że Polska jest zaniepokojona stanowiskiem UE, która chce zachować dla części krajów dotychczasowe przywileje.

"Patrzymy z dużym niepokojem na postawę krajów Unii, bo rysuje się zagrożenie utraty solidarności krajów UE i wyjście w kierunku zabezpieczenia tylko starej +piętnastki+, z pozostawieniem nowych krajów poza możliwościami zmian we wspólnej polityce rolnej" - zaznaczył wicepremier.

"Stanowisko Polski idzie w takim kierunku, aby doprowadzić do tego, by zaakceptować liberalizację handlu, ale nie zatrzymywać reform wspólnej polityki rolnej" - podkreślił.

Według Pawlaka, w porozumieniu w ramach WTO o wolnym handlu pojawi się zapis, że UE obniża stawki celne na artykuły rolne, ale zachowuje dotychczas istniejący poziom subsydiowania.

"To by prowadziło do sytuacji w oczywisty sposób niesprawiedliwej dla krajów, które przystąpiły do UE, które nie osiągnęły jeszcze pełnego poziomu płatności" - podkreślił.

"Trudno mówić o uczciwej konkurencji, jeżeli będą takie zróżnicowania jak obecnie, że w Polsce poziom dopłat jest w okolicach 100 euro, a w +starych+ krajach przekracza czasami 400 euro do 1 ha użytków rolnych" - uważa Pawlak.

Powiedział, że Polska obecnie pracuje nad tym, aby zmienić te mechanizmy w taki sposób, by zagwarantować otwartość na możliwość reformy wspólnej polityki rolnej.

"Jeżeli mówimy o jedności w rynku, o uczciwej konkurencji, to potrzebne są też uczciwe zasady wsparcia. Jeżeli te relacje będą dotyczyły całej Europy i nie będą hamowały reform, to Polska jest gotowa przystać na liberalizację handlu, także w obszarze produktów rolnych" - zaznaczył.

Źródło: PAP

Podobał się artykuł? Podziel się!