Poinformowało o tym biuro prasowe Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Decyzja zakazująca rybakom używania pławnic dryfujących do połowów łososia w Komisji Europejskiej (KE) zapadła już w 2004 r. Podjęto ją ze względu na ochronę morświnów, które miały wpadać w ten rodzaj sieci.

Rok później KE podtrzymała zakaz, zapisując go w rozporządzeniu Rady Wspólnot Europejskich nr 2187/2005. Jego wejście w życie przesunięto jednak na 1 stycznia 2008 r., gdyż do tego dnia KE powinna, zgodnie z art. 27 tego dokumentu, dokonać oceny wyników badań naukowych dotyczących faktycznego zagrożenia morświnów przez pławnice dryfujące.

W Polsce takie badania prowadził od stycznia do maja 2007 r. Morski Instytut Rybacki (MIR) w Gdyni. Obserwacje połowów pławnicami dryfującymi trwały łącznie 152 dni.

W raporcie z badań napisano, iż "w trakcie monitorowanych rejsów nie zaobserwowano połowu żadnego morświna, ani obecności jakiegokolwiek z tych zwierząt w pobliżu jednostek łowczych".

Jesienią ub.r. ówczesne Ministerstwo Gospodarki Morskiej, powołując się na zapisane w nim ustalenia naukowców, wnosiło do KE o dwuletnie wyłączenie Polski ze stosowania zakazu.

We wniosku MGM napisano m.in., iż Polska chce wykorzystać ten czas na kolejną turę badań. Resort zwracał też uwagę, że "ukształtowanie polskiego wybrzeża, które charakteryzuje się prostą linią brzegową, brakiem zatok i wysp, uniemożliwia zastąpienie dryfujących pławnic łososiowych innymi narzędziami połowowymi (np. zakotwiczonymi pułapkami +trawnets+), które nie zakłóciłyby ciągłości ekonomicznej polskiego sektora rybołówstwa".

Wniosek MGM nie został jednak uwzględniony. Resort rolnictwa, w którego gestii od listopada 2007 r. leży rybołówstwo, dotychczas nie podnosił kwestii pławnic dryfujących na forum europejskim. Jednak już w czasie ubiegłorocznych spotkań z rybakami wiceminister Kazimier Plocke deklarował gotowość resortu do podjęcia działań zmierzających do wyłączenia Polski z zakazu.

Pod koniec grudnia wyjaśnień dotyczących tych działań zażądał od ministra rolnictwa Wolny Związek Zawodowy Siepień'80, z którym współpracuje Związek Rybaków Polskich.

16 stycznia dwaj eurodeputowani - wiceprzewodniczący komisji rybołówstwa Portugalczyk Pedro Guerreira i Bogdan Golik - złożyli do KE zapytania w sprawie losów przekazanego jej przez MIR raportu badawczego dotyczącego morświnów.

Guerreiro chciał wiedzieć, czy KE ma świadomość istnienia raportu polskich naukowców; czy przeprowadziła jego analizę i czy jest gotowa omówić kwestię stosowania pławnic dryfujących z polskimi organizacjami rybackimi.

Golik pytał natomiast, dlaczego KE, mimo wskazującego na brak negatywnych skutków stosowania pławnic dryfujących raportu MIR, "nie podjęła żadnych działań w kierunku zmiany ograniczeń nałożonych na polskich rybaków. Pytał także, dlaczego nie przestawiła przed 1 stycznia 2008 r. naukowej oceny skutków używania tego rodzaju sieci oraz kiedy taka ocena zostanie zaprezentowana Parlamentowi Europejskiemu.

Według organizacji rybackich, łososia pławnicami dryfującymi łowi nieco ponad 100 polskich jednostek. Z tych połowów utrzymuje się ok. 300 rodzin.

Tegoroczny limit połowowy łososia dla Polski wynosi 22 tys. 907 sztuk. Zdaniem większości organizacji rybackich, obowiązujący od 1 stycznia zakaz stosowania pławnic praktycznie uniemożliwia wykorzystanie tego limitu. Alternatywny sposób połowu łososia na tzw. takle (haczyki) jest - według rybaków - nieekonomiczny, bo można go stosować jedynie przez nieco ponad 2 miesiące w roku.

Źródło: PAP

Podobał się artykuł? Podziel się!