- Przez ostatnie dwa tygodnie mamy problem w Irlandii, podczas testów DNA przeprowadzanych przez nasze służby bezpieczeństwa żywności zostało znalezione końskie DNA w burgerach (...). Pracujemy ciężko, by ustalić jak to mogło się stać - powiedział Coveney w Brukseli po spotkaniu ministrów ds. rolnictwa.

Podkreślił, że choć konina nie jest znaczącym problemem w wielu krajach, to "jest ważną sprawą w Irlandii i Wielkiej Brytanii, gdzie konsumenci w większości nie jedzą koniny". - Gdy produkt jest oznaczony jako burger wołowy, oczekuje się wołowiny - zaznaczył.

Poinformował, że po dodatkowych testach podejrzanych burgerów "odkryto, że składnik z końskim DNA (...) był importowany z firmy w Polsce". - Oczywiście skontaktowaliśmy się z polskimi władzami i moim odpowiednikiem przed jakimkolwiek publicznym wystąpieniem w tej sprawie w ostatnich kilku dniach. To sprawa, w której będziemy mieli na bieżąco dyskusje z polskimi władzami, by ustalić jak mogło do tego dojść i zapewnić, by nie było powtórki - podkreślił irlandzki minister.

Dwa dni temu telewizja RTE podała, że testy mające ustalić, skąd pochodzi konina wykryta w burgerach z wołowiny produkowanych w Irlandii i eksportowanych do Wielkiej Brytanii wykazały, że jej prawdopodobnym źródłem jest składnik obecny w surowcu importowanym z Polski.

Coveney zwołał konferencję prasową, na której poinformował, że badania trzech burgerów wyprodukowanych od początku stycznia w zakładach Silvercrest wykazały, że jest w nich obecny koński DNA, a jego możliwym źródłem jeden i ten sam składnik importowany z Polski. Konina znajdowała się w surowcu wykorzystywanym w produkcji wołowych burgerów do poprawy konsystencji produktu. Składnikami surowca są m.in. kawałki tłuszczu i skrawki mięsne.

Coveney powiedział, że wcześniejsze wyniki testów wykazały śladowe ilości końskiego DNA w importowanym surowcu, z najnowszych wynika, że poziom jest znaczny i wynosi 4,1 proc. Irlandzki minister ogłosił, że kadra zarządzająca zakładów Silvercrest Meats w hrabstwie Monaghan zostanie wymieniona, zakłady będą odkażone a całe mięso w nich wyprodukowane poddane utylizacji. Po 6 miesiącach inspektorzy ministerstwa zdrowia dokonają gruntownego przeglądu i zalecą dalsze działania, jeśli uznają je wskazane.