Rybacy domagają się anulowania kar nałożonych na nich za złamanie w 2007 r. unijnego zakazu połowów dorsza. Był to już trzeci protest rybaków w ostatnich 10 dniach zorganizowany przez Związek Rybaków Polskich.

Biuro poselskie w środę - wyjątkowo - było nieczynne z powodu, jak podano na drzwiach, "wyjazdu służbowego w sprawach pilnych".

Wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi Kazimierz Plocke powiedział, że nie mógł się spotkać z rybakami w Krokowej, bo "takie spotkanie trzeba zaplanować, umówić się". - Ja mam swój kalendarz, ustalony kilka tygodni wcześniej i nie było żadnej możliwości, żeby się spotkać - wyjaśnił. Dodał, że "ulica nie jest dobrym miejscem na rozwiązywanie sporów i jest gotów do rozmów z rybakami, ale na dziś nie ma podstaw do rozmów, bo sprawy się toczą w sądach".

Plocke podkreślił, że "sprawy są w sądach administracyjnych; żaden z rybaków nie zapłacił żadnej kary i nikt nie jest w stanie sugerować sądom, co mają zrobić".

- To nie jest tak, jak mówią rybacy. Polska przełowiła i potwierdzają to dokumenty ministerstwa - powiedział.

Na drzwiach biura rybacy powiesili garnitur, który podarowali ministrowi. Garnitur jest granatowy z naszytymi łatami na kolanach i łokciach. Do kieszeni marynarki włożyli pismo adresowane do wszystkich klubów parlamentarnych, w którym opisali swoje problemy z prośbą o pomoc w ich rozwiązaniu. - Garnitur przyda się ministrowi na występy w Brukseli, gdzie będzie mógł prowadzić swoją politykę na kolanach - powiedział rybak z Jastarni, Grzegorz Szomborg.

Zakaz połowów dorsza na Bałtyku Wschodnim (od portu w Darłowie na wschód) Komisja Europejska wydała 9 lipca 2007 r. rozporządzeniem nr 804. Powodem było stwierdzone przez KE trzykrotne przekroczenie przyznanego Polsce limit połowowego, który wyniósł wówczas 10,8 tys. ton.

Zakaz wszedł w życie 15 września 2007 r. i obowiązywał do końca roku. Mimo to 56 jednostek wyszło wówczas na łowiska. Efektem tych połowów są dziś kary w wysokości od kilkudziesięciu do aż 350 tys. zł. W trzech przypadkach sprawy zakończyły się prawomocnymi wyrokami Naczelnego Sądu Administracyjnego, który uznał sankcje za zasadne.

Rybacy kwestionują podstawę ukarania. W wystosowanym w ub. tygodniu liście do premiera Donalda Tuska napisali, ze zarzut "prowadzenia połowów, których ogólna kwota połowowa została wyczerpana, jest bezzasadny".