W ocenie Władysława Piaseckiego, prezesa Lubuskiej Izby Rolniczej o wadliwym prognozowaniu obszarów, na których może wystąpić zjawisko suszy na podstawie KBW, decyduje przede wszystkim za mała ilość stacji pomiarowych monitorujących wilgotność gleby.

- W Polsce jest obecnie 300 stacji pomiarowych. Średnio 1 stacja przypada na 1,1 powiatu, lub na ok. 54 000 ha użytków rolnych. Na terenie województwa lubuskiego znajdują się trzy stacje synoptyczne, dwa posterunki opadowe IMiGW, stacja COBORU i stacja IUNG-PIB. Ze względu na pojawianie się ostatnio coraz częstszych zjawisk intensywnych opadów występujących lokalnie, na niedużych obszarach pomiary nie są reprezentatywne dla każdego obszaru. Sprawy nie załatwia interpolowanie wartości KBW na podstawie tych stacji, czy też innych stacji sąsiednich - mówi Piasecki.

Ponadto brak możliwości obiektywnego wyliczenia podatności gleb na suszę, pomimo ustalenia czterech kategorii gleb dla potrzeb KBW, ze względu na bardzo dużą mozaikowatość gleb w naszym województwie.

- Dla takich gleb system nie jest w stanie w miarę precyzyjnie uwzględnić podatności pokrywy glebowej na skutki niedoboru wody. Nie uwzględnią tego również aplikacje komputerowe integrujące dane meteorologiczne potrzebne do obliczenia klimatycznego bilansu wodnego ani zastosowanie korelacji. W praktyce brakuje wymiernych sposobów weryfikacji stref zagrożenia suszy w kolejnych sześciu dekadowych okresach raportowania wyznaczanych według przyjętych w systemie monitoringu suszy założeń i oceny wpływu stresu wodnego na rzeczywiste straty plonu. Coraz częstszym zjawiskiem występującym w naszym województwie jest zasychanie roślin na całych plantacjach a System Monitoringu nie wykazuje wystąpienia zagrożenia suszy w danej gminie i okresie - dodaje prezes LIR.