Przez ten czas spadło w większości regionów przeważnie od 5 do 10 cm śniegu, jednak lokalnie na Podkarpaciu i Lubelszczyźnie przybyło nawet do 15 cm świeżego białego puchu. W zachodnich województwach prószyło słabo, przybyło tam tylko 1-2 cm śniegu.

Niestety śnieg który spadł nie jest zbytnio „wartościowy”, jest suchy, drobny, mocno zmrożony, bardzo podatny na zwiewanie przez silniejsze wiatry, w takich warunkach nie spełnia wystarczającej powłoki izolacyjnej.

W temperaturze minus 10 stopni płatki mają mniej niż 3-procentową zawartość wody stąd im większy mróz, tym sypie suchszy śnieg. Taki śnieg nie „zabezpiecza” w pełni przed mrozem. Pod nim ciągle znajduję się w wielu miejscach ukształtowana wcześniej skorupa lodowa odcinająca dopływ tlenu. Śniegu musi dopadać, musi on osiąść pod wpływem rosnącej temperatury i w pełni przykryć rośliny by pełnić rolę ochronną.  

Najbardziej martwi fakt, że dość wysokie temperatury panujące na początku zimy mogły pobudzić wegetację ozimin. To może sprawić, że są one teraz znacznie bardziej wrażliwe na niezbyt korzystne dla nich warunki. Na razie nie ma większych podstaw by obawiać się powtórki z tragedii sprzed dwóch lat, ale można się spodziewać placowych uszkodzeń roślin w miejscach bardziej narażonych na niekorzystne działanie mrozu.

Rolnicy najbardziej obawiają się o rzepak oraz jęczmień ozimy. Te oziminy są najbardziej wrażliwe. Również mniej odporne odmiany mogą ucierpieć i zostać narażone na wymarznięcie. Martwią się również sadownicy.

Zgodnie z zapowiedziami synoptyków, do końca tygodnia utrzyma się obecna pogoda: czyli niewielkie opady śniegu oraz jeszcze znaczny mróz zwłaszcza w nocy.

Przyszły tydzień jest ciągle niepewny, mogą przyjść odwilże w dzień i przymrozki w nocy. Topniejący śnieg w dzień i zamarzająca woda w nocy stworzyć mogą bardzo niekorzystne warunki dla roślin.

Choć przebieg pogody nie jest taki, jaki oczekiwaliby rolnicy, to należy mieć nadzieję, że mimo wszystko rzeczywistość okaże się nie taka straszna. A my wszyscy martwiący się o oziminy mocno pomylimy się w swoich prognozach i opiniach.

Podobał się artykuł? Podziel się!