PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Potrzebna stabilizacja

Autor: Piotr Walicki, Michał Halemba

Dodano: 01-12-2007 19:46

Tagi:

Młodzi rolnicy, którzy przejęli gospodarstwa w ub. roku będą objęci programem "młody rolnik" w PROW - obiecuje w rozmowie z farmer.pl minister rolnictwa. Z Markiem Sawickim rozmawiamy o problemach ARiMR, reformie KRUS i strategii dla naszego rolnictwa w UE.



farmer.pl: Panie ministrze, jedna z Pańskich pierwszych wypowiedzi dotyczyła reformy KRUS. W jakim kierunku powinna zmierzać ta reforma? Czy jest już jakaś dokładna koncepcja tego, jak KRUS powinien zostać zreformowany?

Marek Sawicki: Reforma KRUS powinna iść w kierunku wzmocnienia całego systemu, zwiększenia jego uczestników, tak, by przynajmniej „dwuzawodowcy”, którzy w tej chwili nie są traktowani w sposób równoprawny, powinni być także objęci reformą. Oczywiście, ze zróżnicowaną składką. Zróżnicowana składka powinna dotyczyć także tych, których na to stać.

Wysokość składki powinna zależeć od wielkości gospodarstwa?

Chcemy popracować nad modelem ubezpieczenia opartego na dochodach. Wielkość gospodarstwa nie jest dzisiaj wyznacznikiem dochodów. Ziemie w Polsce są różne, różne rolnicy mają uprawy. W związku z tym warto popracować, być może parę miesięcy dłużej, ale wypracować metodę obliczania dochodów w gospodarstwie i na tej podstawie później określać poziom składki. Trzeba pamiętać również o tym, żeby w dyskusji publicznej nie zniechęcić organizacji społecznych. Warto już dziś, na samym początku – będę tego bardzo mocno pilnował – podkreślić, że jeśli będą zróżnicowane składki – a będą – to dla tych, którzy będą płacić wyższe składki, muszą być w przyszłości zagwarantowane wyższe świadczenia.

Jakieś ramy czasowe dla tej reformy?

Myślę, że w fazie projektowej może się to pojawić nie wcześniej, niż za rok.

Panie ministrze, polscy rolnicy to jedna czwarta wszystkich rolników w całej Unii Europejskiej. Jakie powinno być miejsce, strategia dla naszego rolnictwa w UE? Czy wzorem niektórych krajów powinniśmy stworzyć np. markę eksportową dla naszej żywności?

Promocja jest bardzo ważna, nad tym od dłuższego czasu ministerstwo pracuje. Te działania będziemy wzmacniali. Ale powiem szczerze, że nasza marka broni się jakością. Polski produkt bardzo dobrze podbił całą Europę swoją jakością, smakiem, walorami naturalnymi. To jest nasza siła. Natomiast trzeba wyraźnie podkreślić, że polski producent działa w rozproszeniu, jest słabo zorganizowany i dlatego cały marketing i promocja kuleją. Warto pomóc rolnikom w zorganizowaniu się. Zarówno przy przetwarzaniu, sprzedaży jak i promocji.

Co można zrobić, żeby poprawić samoorganizację rolników? Czy należy dążyć do zmian prawnych? Czy może raczej promować samoorganizację wśród rolników?

Myślę, że musimy zastosować pewne zachęty finansowe dla rolników. Mamy dziś rozwiązania prawne dla grup producenckich, ale one niestety są niewystarczające.

Co należy zmienić?

Wydaje mi się, że nie może być podwójnego opodatkowania i od tego należy odejść. Podatek dochodowy przy tzw. pierwszym przetworzeniu we wspólnocie nie jest stosowany, stosuje się jedną formę opodatkowania. Jeśli rolnik płaci podatek gruntowy, to przy „pierwszym przetworzeniu”, jeśli robi to w grupie, podatku dochodowego płacić nie powinien. Jeśli przejdziemy na inne formy opodatkowania, to będziemy o tym rozmawiali, to jest inna kwestia. Druga rzecz, trzeba stworzyć pewne zachęty finansowe, rekompensaty za pewne działania – więc premie za wspólną sprzedaż, wspólne przetworzenie. Być może także należy zastanowić się nad innym rozdziałem środków z pieniędzy wspólnotowych na rozwój i inwestycje. Mówiąc o grupach producenckich mam na myśli również mikrospółdzielnie. Dla takich grup powinniśmy pomyśleć o stworzeniu preferencyjnych warunków w dostępie do środków pomocowych, inwestycyjnych, rozwojowych. Bo dziś, jak wiemy, takich preferencji nie ma.

Jak zachęciłby Pan naszych przetwórców do lepszej współpracy z naszymi rolnikami? Chodzi o spółdzielnie, często słychać, że przetwórcy mają na celu wręcz rozbijanie tych grup.

Przetwórcy zachowują się normalnie. W wolnym rynku każdy tak by się zachowywał. To państwo musi zadbać o korzyści finansowe dla przetwórcy i dla rolnika ze zorganizowanego współdziałania. Państwu powinno zależeć na tym, żeby skracać drogę między producentem a konsumentem. Bo wtedy producent ma korzyści a konsument tańszą żywność. To jest rola państwa. Dopóki nie wprowadzi się mechanizmów zachęt finansowych – zarówno podatkowych, jak i wsparcia inwestycyjnego, dotąd nie będzie tej więzi.

Czy trzeba w takim razie zmienić prawo spółdzielcze, żeby rolnikom było łatwiej zawiązywać współpracę? Żeby założyć spółdzielnię, trzeba wnieść własny majątek w postaci poręczenia. Rolnicy nie chcą się często na to godzić, to jest bariera psychologiczna – dlaczego ja mam za innych odpowiadać. Czy coś Pan zrobiłby w tej sprawie?

Podpatrujemy wzory francuskie i hiszpańskie, niebawem będą składane propozycje. Muszą do tego podejść fachowcy. Trzeba będzie jeszcze do tego przekonać ministra finansów.

Ale czy widzi Pan problem w mentalności rolników?

Widzę problem, dlatego że lata komunizmu, niestety moje pokolenie jeszcze w tych latach wzrastało, wyprały ludzi z chęci współdziałania. Było długo też takie przysłowie o spółkach, ono też jest odzwierciedleniem negatywnego spojrzenia na wspólne działanie. Dziś trzeba pokazać rolnikom, że wspólne działanie zbożowców i mleczarzy we Francji, cukrowców w Niemczech stwarza im szansę bycia naprawdę znaczącymi konkurentami na rynku europejskim. Polski rozproszony rolnik, polski rozproszony przetwórca naprawdę na tym rynku niewiele znaczy. Na rynku lokalnym ma swoją małą niszę, ale poza nią jest mu trudno wyjść.

Skoro mowa o środkach pomocowych, proszę powiedzieć, jak Pan ocenia dotychczasową realizację działań PROW 2007-2013? Rolnicy czekali miesiącami na termin składania wniosków, potem dniami stali w kolejkach przed oddziałami ARiMR. Co ministerstwo zrobi, żeby nie było w przyszłości takich problemów?

Pracujemy już wspólnie z kierownictwem Agencji nad zmianą sposobu jej działania, nad upraszczaniem systemów. Problem polega na tym, że system informatyczny obsługujący tak wielu rolników nie do końca został skonfigurowany dobrze. Prezes ARiMR mówił mi, że w sytuacjach krytycznych, kiedy jest dużo wypłat, wniosków, system jest niewydolny. Trzeba być może wydłużyć płatności, czas realizacji niektórych programów. Z drugiej strony trzeba także zmienić sposób zarządzania systemem informatycznym. Warto też pamiętać, że samo przyjmowanie wniosków nie musi się odbywać w centrali – w Warszawie, Katowicach czy Poznaniu. To się może odbywać w powiecie. Wnioski można było także składać drogą pocztową.

Ale w ostatnim działaniu – „Modernizacja gospodarstw rolnych” – Agencja nie przyjmowała wniosków tą drogą.

Można było. Tak założyła Agencja i tak zdecydowało ministerstwo. Ale gdyby była inna decyzja, to można byłoby tak je składać. Nie ma żadnych przeciwwskazań prawnych, żeby dokument został przesłany czy to pocztą, czy drogą elektroniczną. Agencja przyjęła taką formułę i z tego wynikły kolejki. Wystarczyło nie ogłaszać na dwa tygodnie wcześniej rozporządzenia i terminu składania wniosków, tylko wydać rozporządzenie i ogłosić, że z dniem dzisiejszym rozpoczął się nabór. Wtedy część rolników, która przez dwa, trzy tygodnie przygotowywała wnioski, zajęłaby się jeszcze ich przygotowywaniem i powoli to rozładowałoby się w czasie. Kto miał gotowy wniosek – przyjechałby i złożył. Inni jeszcze by je przygotowywali. Mieliśmy taką sytuację, że przez trzy tygodnie przygotowujący się rolnicy mieli wnioski poukładane na półce, a potem nagle w jednej godzinie każdy chciał tego dokonać.

Problemy nie dotyczyły tylko tego czasu, ale również sposobu przekazania informacji potrzebnych do poprawnego napisania wniosku.

O tym właśnie mówię. Trzy tygodnie wcześniej ogłoszono nabór a na dwa dni przed naborem pojawiły się druki, na których należało te wnioski składać. Rzeczywiście, tu po stronie Agencji zostały popełnione błędy i w przyszłości te błędy trzeba wyeliminować. Poza tym, trzeba też sobie wyraźnie powiedzieć. Pan zwracał uwagę na liczbę rolników objętych w Polsce systemem wsparcia i tu trzeba wyraźnie podkreślić, że przy tej liczbie, przy tak dużym zaniedbaniu inwestycyjnym w polskim rolnictwie – każde pojawiające się wsparcie cieszy się ogromną popularnością. I nie ma się czemu dziwić, że rolnicy w takiej liczbie chcą z tego wsparcia skorzystać. A pieniędzy jest tyle, ile jest.

Wspomniał Pan niedawno, że kolejne oczekiwane przez rolników działanie PROW – „młody rolnik” – może się rozpocząć później, niż zapowiadano. Ministerstwo chce się przyjrzeć przygotowaniom po to, żeby uniknąć problemów o jakich właśnie rozmawialiśmy. Ile ci młodzi rolnicy jeszcze poczekają i co może Pan powiedzieć tym, którzy ze względu na sztywne, unijne kryteria programu, którzy przejęli gospodarstwa w 2006 r. z tego działania skorzystać nie będą mogli?

Byłbym bardzo ostrożny co do tych „unijnych kryteriów”.

Tak nam wyjaśniał wiceminister Henryk Kowalczyk (odpowiadający za PROW w poprzednim kierownictwie resprtu– red.)

Czasami nasze przywiązanie do wcześniej podjętych decyzji próbujemy uzasadniać sztywnymi ramami i kryteriami narzuconymi przez Unię Europejską. Ja myślę, że zbyt często nadużywamy tego sformułowania. Ja będę się zastanawiał nad tym, czy nie można wydłużyć tego okresu od objęcia gospodarstwa do złożenia wniosku (12 miesięcy według obecnej propozycji ministerstwa – red.). Wydaje mi się, że można. Będziemy to analizowali. Jeśli nie będzie można, z pewnością zrobimy nabór w nadal nieprzygotowanej do takiego działania Agencji. Jeśli będziemy mogli wydłużyć ten okres, ja jestem za tym. A przyjmowanie wniosków w momencie, kiedy będę miał pewność, że Agencja będzie w stanie te wnioski obsłużyć.

Czyli rolnicy, którzy przejęli gospodarstwa w 2006 będą mieli możliwość skorzystania z tego programu?

Będą mieli.

Panie ministrze, jednym z pięciu filarów polityki rolnej, o jakich mówił w expose premier Tusk ma być informatyzacja i promowanie nowych technologii, zapowiadał wręcz umożliwianie rolnikom załatwiania spraw urzędowych przez Internet. Jakie inicjatywy ministerstwo zamierza wspierać i co jest w tej kwestii najważniejsze?

To jest wielkie zadanie z jednej strony dla ministerstwa i ARiMR. Z drugiej strony konieczność dobrej współpracy z samorządami. Uważam, że w przyszłości trzeba doprowadzić do tego, żeby kontakt rolnika z Agencją odbywał się z jego mieszkania, za pomocą komputera i Internetu. Wtedy rolnik nie będzie musiał składać wniosków jeżdżąc, stojąc w kolejkach, marznąć gdzieś na mrozie. Tylko będzie mógł drogą elektroniczną mieć ze strony Agencji obsługę i pełną informację. To jest ogromne zadanie, ale to jest realne. Dzisiejsze możliwości techniczne na to pozwalają. Trzeba tylko chęci i dobrej woli ze strony Agencji i samorządów.

Jeśli jesteśmy już przy samorządach, z punktu widzenia społeczności wiejskich bardzo ważne jest uruchomienie programu Leader z IV osi PROW. Czy może Pan powiedzieć, kiedy stosowne rozporządzenia zostaną podpisane i kiedy program ruszy?

Będziemy się starali jak najszybciej, jednak stoję nadal na takim stanowisku, że nie będę uruchamiał programów, co do których nie mam pewności, że Agencja jest gotowa je realizować. Jeśli będziemy taką pewność mieli, wtedy je uruchamiamy. Naprawdę dziś nie ma pośpiechu, nie ma potrzeby robienia kolejnych politycznych fajerwerków. Mamy spokojny czas, po wyborach, solidnej pracy, a nie efekciarstwo.

Wspomniał Pan o problemach ARiMR dotyczących systemu informatycznego. Czy coś jeszcze należy zrobić, żeby poprawić efektywność Agencji, która ostatnio była trapiona ciągłą kadrową karuzelą? Jak długo rolnicy jeszcze poczekają, żeby największa agencja płatnicza w Unii rzeczywiście efektywnie pracowała?

Dziś trzeba trochę mniej o Agencji mówić a więcej z nią pracować i ja taką pracę wobec Agencji deklaruję. W Agencji rzeczywiście ludzie potrzebują stabilizacji, pewności, że nie przyszli tam na trzy miesiące, do kolejnego przesilenia politycznego. Tylko że przyszli tam rzeczywiście służyć rolnikom. To jest agencja służebna wobec rolników. A w każdej służbie musi być stabilizacja.

Zmieńmy temat, ostatnio gorąco jest wokół problemów producentów trzody. Czy dopłaty do eksportu je rozwiążą? Co można zrobić, żeby producenci byli mniej podatni na trendy i dekoniunkturę na tym rynku?

Dopłaty z pewnością złagodzą sytuację, natomiast nie rozwiążą wszystkich problemów. Dziś, oprócz tego, że mamy nadmiar wieprzowiny, jednocześnie jest niedobór pasz. Jest problem importu pasz, także zza oceanu – z tym wiążą się problemy z paszami genetycznie modyfikowanymi, o których głośno ostatnio – więc jest wiele innych spraw, które decydują o dochodach i powodzeniu produkcji rolniczej. Dopłaty to dobry kierunek, o to Polska zabiegała. Z satysfakcją powiem, że tu reakcja komisji była dosyć szybka.

W gronie ministrów rolnictwa również zastanawialiśmy się nad tym, jak w Unii Europejskiej zbudować mechanizm antykryzysowy, reagujący na takie trudne sytuacje. Bo dziś wyraźnie widać, że nurty liberalne w polityce rolnej, oddanie wszystkiego w ręce wolnego rynku, niestety nie sprawdziły się. Gdybyśmy stosowali choćby mechanizm magazynowania zboża – to w ub. roku pszenica była po 100 euro za tonę, dziś kosztuje powyżej 200 euro. Można powiedzieć, że przez jeden rok wykorzystano środki na co najmniej kilkunastoletnie magazynowanie tego zboża. Gdybyśmy w Europie mieli taki choćby miesięczny mechanizm magazynowania zboża, to z pewnością cena nie wynosiłaby 200 euro, tylko może 140-150. To dawałoby pewną stabilizację.

Myślę także, że warto myśleć o zapasach mięsa. Bo jeśli ich nie ma, to ja mam poważne obawy, że dziś przeżywamy kryzys „górki świńskiej”, ale za kilka miesięcy może wieprzowiny brakować nie tylko w Europie, ale przede wszystkim w Polsce. Na te sytuacje niestety Europa nadal nie jest gotowa. I w sytuacji, kiedy ciągle jest mowa o przesunięciach, o tej tzw. modulacji (zmiana zasad unijnej pomocy dla rolnictwa w nowej WPR – red.) i przesunięciu środków z pierwszego filara: dopłat bezpośrednich, interwencji rynkowych do filara drugiego – rozwoju obszarów wiejskich, to po roku widać wyraźnie, że główni uczestnicy Wspólnej Polityki Rolnej: Francja, Niemcy zastanawiają się, czy to rzeczywiście jest dobry kierunek. Czy tempo zaproponowane przez komisarz Boell zwiększania tego przesunięcia z 5 do 13 proc. jest zasadne. Oni jednak uważają, że warto jeszcze raz to przeanalizować.

Francja, Niemcy – czy to właśnie tam będziemy szukali sojuszników w walce w Brukseli o to, żeby przyszła Wspólna Polityka Rolna jak najbardziej odpowiadała interesom polskiego rolnictwa?

Myślę że Francja, Niemcy, Włochy, Hiszpania, Rumunia, Finlandia. Jest wiele państw w Europie, które mają zbliżoną strukturę mięsną do naszej. To nasz wspólny interes, żeby zadbać nie tylko o dochody i przyszłość rolników, ale przede wszystkim o stabilizację i łatwy dostęp do taniej żywności dla konsumentów.

Wspomniał Pan o paszach modyfikowanych genetycznie. Jakie jest w ogóle Pańskie stanowisko w kwestii GMO? Czy żywność, organizmy modyfikowane genetycznie powinny być w Polsce?

Dziś za mało tak naprawdę wiemy, czy GMO jest szkodliwe, neutralne czy wręcz pozytywne dla organizmów biologicznych. Jeśli ktoś mówi, że to novum i wymysł ostatnich lat, to się myli, gdyż okazuje się, że w Polsce mamy od wielu lat naszą specjalność, nasze pszenżyto. Przecież ono też pochodzi z podobnych działań. Więc jeśli się do tego przyzwyczailiśmy i dziś nikt nie uważa, że jest to swego rodzaju roślina modyfikowana, to szkoda, że w Europie przez ostatnich 20 lat, mając tani dostęp do ogromnego rynku pasz zza oceanu, zaniechano prac nad unowocześnianiem produkcji roślinnej i produkcji pasz. Dziś Europa ten rynek, przynajmniej w tej fazie, ze Stanami Zjednoczonymi przegrała. Ale jeśli będą możliwości zakupu tanich pasz z obszaru Azji, Europy Wschodniej…

Modyfikowanych genetycznie?

Nie, wolnych od organizmów genetycznie modyfikowanych, to oczywiście będę się za tą opcją opowiadał. Bo dopóki rzecz nie jest do końca zbadana, dotąd nie należy jej ufać. Myślę, że świat nauki i polityki będzie musiał jeszcze wiele uczynić, żeby otwarcie, ale z dowodami naukowymi przeprowadzić dyskusję. Natomiast w sytuacji, kiedy cała Europa, w tzw. opcji zerowej, dopuszcza na swój rynek – oczywiście po kontroli –pasze genetycznie modyfikowane, to wprowadzony w Polsce zakaz stawia naszych rolników w niekorzystnej sytuacji konkurencyjnej. Dlatego zastanawiam się, czy nie powinniśmy z tym absolutnym zakazem na wszystko, co jest GMO jeszcze poczekać. Nie wiem, bo prawdopodobnie te przepisy są zaskarżone do Trybunału Konstytucyjnego, nie wiadomo co w tej sprawie powie Trybunał. Ale jeszcze raz chcę podkreślić, w sytuacji kryzysu paszowego, kiedy w państwa UE dopuszcza się pasze z domieszką organizmów genetycznie modyfikowanych, uważam, że w Polsce nie powinniśmy stosować innych mechanizmów, tylko podobne. Ale jestem za ty, żeby absolutnie nie było mowy o dopuszczeniu na polski rynek nasion całych. Jeśli tak, to pasze zmielone, przetworzone tak, żeby nie było możliwości uprawy. Jestem przeciwnikiem uprawy roślin genetycznie modyfikowanych na terenie Rzeczpospolitej.

Panie ministrze, niedługo wybiera się Pan do Moskwy zabiegać o zniesienie embarga na eksport naszego mięsa do Rosji. Jakie szanse na zniesienie tego embarga?

Są pozytywne sygnały ze strony rosyjskiej i polskiej, jakie są szanse na zniesienie embarga, jeszcze trochę poczekajmy.

Dziękujemy za rozmowę.

(rozmowa nieautoryzowana)

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (0)

BRAK KOMENTARZY

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.224.255.17
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!