W rozmowie prezes Związku Mazurskiego powiedział, że celem działalności społeczników jest pokazanie, że "Mazury to nie tylko łódki, jeziora, wczasy i turystyka w ładnym otoczeniu". Podkreślił, że Związkowi chodzi o udokumentowanie kultywowanych do dziś mazurskich tradycji, spisanie mazurskiego słownictwa, zachowanie piosenek, czy obrzędów.

"Ważne jest dla nas zjednoczenie wszystkich, którym Mazury leżą głęboko na sercu. Prosimy też wszystkich Mazurów o kontakt z nami, bo chcemy ocalić to, co kultywują, co pamiętają z czasów dzieciństwa" - powiedział Mrozicki. Przyznał, że w skład zawiązanego i zarejestrowanego właśnie Związku weszli ludzie, którzy dotąd w różnych lokalnych stowarzyszeniach podejmowali działania mające na celu zachowanie, kultywowanie i propagowanie tradycji Mazurów.

- Ale w jedności siła, dlatego postanowiliśmy działać razem - przyznał Mrozicki i dodał, że w Związku są m.in. osoby, które od kilku lat opracowują słownik gwary mazurskiej. Niektórzy badacze sądzą, że gwara ta de facto wymarła, że nikt się nią nie posługuje, że zachowała się jedynie w ludowych tekstach np. piosenek, czy w legendach. W ocenie Mrozickiego to nie jest prawda.

- Niektórzy posługują się gwarowym słownictwem, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Takim przykładem jest choćby używanie słowa "sklep", które wiadomo, co znaczy w polszczyźnie, zaś w gwarze mazurskiej znaczy to tyle, co "piwnica". Są ludzie, którzy do dziś w "sklepie" trzymają np. przetwory na zimę - mówił Mrozicki.

Działacze Związku chcą nie tylko zebrać i utrwalić w słowniku mazurskie słownictwo. Zamierzają też udokumentować mazurski haft czy obrzędy ludowe. W tym celu nawiązali już kontakt z mieszkańcami kilku syberyjskich wiosek, w których mieszkają Mazurzy.

- Najwięcej Mazurów mieszka jednak w Niemczech i to ich prosimy o kontakt z nami, by ocalić to, co mazurskie - przyznał Mrozicki.

Działacze Związku planują już pierwsze imprezy - w styczniu ma się odbyć konkurs dotyczący znajomości historii tej krainy.

Za swoją siedzibę Związek obrał wieś Windykajmy pod Kętrzynem.

Społeczność Mazurów, którzy w przeciwieństwie do Warmiaków byli ewangelikami, uległa rozproszeniu po II wojnie światowej - większość z nich wyjechała do Niemiec w odpowiedzi na represje zarówno ze strony władz PRL, jak i napływowych na te ziemie sąsiadów, którzy powszechnie uważali Mazurów za "Niemców", czy pogardliwie "Szwabów". Ci, którzy nie wyjechali bezpośrednio po wojnie, emigrowali falami, głównie w latach 50-60 XX w. oraz w latach 80. XX w. Niektórzy z tych, którzy wówczas wyjechali, teraz dopominają się sądownie o zwrot pozostawionych na Mazurach majątków.

Podobał się artykuł? Podziel się!