Chodzi o utworzenie jednej placówki, która zajmowałaby się kompleksowym kontrolowaniem jakości żywności - "od pola do stołu" - wyjaśnił Butra w czwartek na posiedzeniu sejmowej komisji rolnictwa. Obecnie nadzór nad żywnością sprawuje kilka inspekcji: Inspekcja Weterynaryjna, Państwowa Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa oraz Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych.

Zdaniem wiceministra jest potrzeba utworzenia jednego organu, który koordynowałby te służby. - Do przyszłej inspekcji bezpieczeństwa żywności należałoby także włączyć część Inspekcji Sanitarnej podległej ministerstwu zdrowia, która kontroluje żywność w placówkach handlowych - zaznaczył.

- Obecnie współpraca z tą inspekcją wymaga szeregu uzgodnień, a to w sytuacjach kryzysowych opóźnia działania, czego dowodem była m.in. ubiegłoroczna sytuacja związana z bakterią e-coli czy dioksynami w mięsie - tłumaczył Butra.

Dodał, że połączenie inspekcji ułatwi życie producentom, gdyż pozwoli na szybsze i kompleksowe przeprowadzenie kontroli, a także pozwoli na wyeliminowanie wielokrotnych kontroli wykonywanych przez każdą inspekcję oddzielnie. Według resortu rolnictwa połączenie komisji umożliwi redukcję liczby laboratoriów oraz ich wyspecjalizowanie.

Butra poinformował, że minister rolnictwa Marek Sawicki podjął już rozmowy z ministrem zdrowia w tej sprawie.

Według Głównego Inspektora Sanitarnego Przemysława Bilińskiego nie ma potrzeby połączenia jego instytucji z innymi inspekcjami. Dodał, że w tej sprawie dyskusja trwa od kilku lat. - Nie widzimy potrzeb zmian - stwierdził. Biliński podkreślił, że inspekcja sanitarna odpowiada przede wszystkim za bezpieczeństwo żywności i dodał, że czymś innym jest jakość żywności, a czym innym bezpieczeństwo.

Opinie posłów w sprawie połączenia inspekcji były różne, ale większość sceptycznie odniosła się do tego pomysłu (m.in. Stanisław Kalemba - PSL, Henryk Kowalczyk - PiS, Szymon Giżyński - PiS, Jacek Bogucki - Solidarna Polska).

Zdaniem Kalemby argumentem za połączeniem powinna być przede wszystkim analiza ekonomiczna takiego przedsięwzięcia. Kowalczyk uważa, że nie można utworzyć jednej instytucji kontrolującej żywność, bo nie ma woli konsolidacji ze strony inspekcji sanitarnej i inspekcji weterynaryjnej. Bogucki zaś zwrócił uwagę, że połączenie może być trudne technicznie chociażby dlatego, że inspekcje mają siedziby w różnych miejscach.