Najwięcej problemów z zatrudnianiem obcokrajowców mają sadownicy. Polacy przy ciężkiej i mało płatnej pracy w ogóle już nie chcą brać udziału. Zatrudnianie cudzoziemców jest możliwe, ale wiąże się z wieloma trudnościami.

Ryszard Kaźmierczak, sadownik: - mimo że są już dosyć duże ułatwienia, to jednak do końca namacalnie sadownicy tych ułatwień nie widzą. Na co narzekają potencjalni pracodawcy? Przede wszystkim na długie i skomplikowane procedury oraz bariery finansowe.

Mirosław Maliszewski, prezes Związku Sadowników: - jest problem przede wszystkim z uzyskaniem wizy. Po pierwsze duże kolejki, po drugie skomplikowana procedura uzyskania tej wizy, no i problemy, które ma pracodawca – czyli rolnik, który musi podpisać umowę o pracę, opłacić składkę ZUS-owską niemałą, musi także opłacić podatek dochodowy.

Rząd odpiera zarzuty o braku ułatwień. Przypomina, że cudzoziemców z państw sąsiadujących z Polską już od dawna można zatrudniać bez konieczności uzyskania zezwolenia na pracę. Problem w tym, że Ukraińcy czy Białorusini wcale się do tego nie palą. Polska jest dla nich najczęściej przystaniem w drodze do Europy Zachodniej. Resort rolnictwa mimo to chciałby dalszych ułatwień.

Artur Ławniczak, wiceminister rolnictwa: - bardzo dużo naszych rodaków wyjechało zagranicę. Mówi się o 2 może 3 mln osób i brakuje przy tych pracach sezonowych rąk do pracy i myślę, że warto pokusić się o to, aby ten dostęp do pracy był dla obywateli innych krajów, tak jak nasi obywatele korzystają z tego.

Inaczej sprawę widzi resort pracy. Jego zdaniem lepszym pomysłem niż sprowadzanie obcokrajowców jest aktywizacja bezrobotnych Polaków. W tym roku na takie działania na terenach wiejskich ma być przeznaczone 1 mld 335 mln zł.

Źródło: Witold Katner/Agrobiznes