O konieczności budowy struktur silnego państwa i odrzucenia polityki liberalizmu w interesie wsi przekonywał premier Jarosław Kaczyński rolników, działaczy wiejskich i sympatyków PiS, z którymi spotkał się w podtarnowskich Wierzchosławicach na Kongresie Wsi Polskiej.

"Polskie państwo w ciągu kilkunastu lat zostało zdemokratyzowane, mamy wolność, instytucje demokratyczne. Ale nie zbudowaliśmy nowego aparatu państwowego; nowego państwa, które potrafiłoby dobrze wolę tych instytucji demokratycznych wykonywać, które dobrze służyłoby obywatelom, które byłoby dla obywateli. To nasze wielkie zdanie" - powiedział premier.

Przekonywał, że wybory zadecydują, czy Polska będzie solidarna, czy nie, czy nastąpi "budowa nowego, silnego państwa, czy nastąpi powrót do czasów przedrywinowskich (...), gdzie zwykły obywatel nie ma nic do powiedzenia".  I wezwał w Wierzchosławicach do odrzucenia idei liberalizmu, która pociąga za sobą "konkretny zamach" na interesy wsi i chce sięgnąć do kieszeni rolników. Jak wyjaśnił chodzi m.in. o sprawę KRUS.

"Trzeba odrzucić ideę, która bardzo negatywnie odbiła się na naszym życiu w ciągu ostatnich kilkunastu lat - ideę liberalizmu, która zakłada, że kto silniejszy, ten lepszy, że kto mocniejszy w łokciach, dla tego jest wszystko" - mówił szef rządu.

Zaznaczył, że nie chodzi o walkę "z poglądami" - bo mamy demokrację - tylko "o bardzo konkretne sprawy". Wyjaśnił, że chodzi "o konkretny zamach na interesy wsi, o sięgnięcie do kieszeni rolnika, chodzi m.in. o KRUS, o to ciągłe narzekanie, że polska wieś ma za dużo, że za dużo jej się daje". "Otóż nie, daje jej się bardzo mało" - ocenił.

Premier Kaczyński przekonywał, że nie da się załatwić spraw polskiego narodu bez załatwienia spraw polskiej wsi. "Nie ma dwóch narodów - wiejskiego i miejskiego, jest jeden naród" -argumentował premier.

Prezes PiS podkreślił, że przyszedł "czas odbudowy" polskiej wsi, którą podjął jego rząd. "Czas odbudowy znaczenia wszystkich funkcji polskiej wsi, to w wielkiej mierze także zadanie władzy, która powinna o tym pamiętać" - mówił premier. Według niego, to "narodowy i moralny" obowiązek władzy.

Premier J. Kaczyński zaznaczył, że polskie władze powinny robić wszystko, aby zmniejszać różnice w życiu na wsi i w mieście. "To jest nasz cel. Taki cel powinna stawiać sobie każda uczciwa, narodowa władza" - powiedział premier. "Nie ma Polski sprawiedliwej i nie ma Polski solidarnej bez sprawiedliwości dla polskiej wsi" - podkreślił.

Nawiązując do miejsca, gdzie odbył się kongres, J. Kaczyński przypomniał, że to właśnie w Wierzchosławicach żył i pracował Wincenty Witos - "wielki Polak, wielki polityk, największy przywódca w dziejach ruchu ludowego".

"Było w ostatnich latach wiele złego, (...) powstawały różnego rodzaju związki, które dzieliły niesprawiedliwie, dzieliły między siebie. Cieszę się z tego, że z tego sprzeciwu m.in wobec tego rodzi się dzisiaj i umacnia nowy ruch ludowy, że mamy dziś PSL +Piast+, który bezpośrednio nawiązuje do tej największej Witosowej tradycji. Cieszę się, że rusza znów do boju SKL. (...) Cieszę się z tego, że są wśród nas działacze Samoobrony, którzy chcieli rzeczywiście bronić interesów polskiej wsi i wiedzą, gdzie naprawdę można ich bronić. Można ich bronić z nami - w PiS-ie i z PiS-em. I cieszę się, że odbudowuje się ruch solidarnościowy na wsi" - powiedział premier.

W Kongresie Wsi Polskiej w Wierzchosławicach wzięło udział kilkuset sympatyków PiS oraz członków i działaczy NSZZ "S" RI, SKL, PSL "Piast" oraz Związku Sołtysów Polskich.

Źródło: PAP