PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Prezes spółdzielni mleczarskiej uniewinniony od zarzutów korupcyjnych

Prezes spółdzielni mleczarskiej uniewinniony od zarzutów korupcyjnych

Autor: PAP

Dodano: 30-10-2014 09:38

Tagi:

Białostocki sąd uniewinnił w środę od zarzutów korupcyjnych prezesa spółdzielni mleczarskiej w Mońkach (Podlaskie). Za niewiarygodne uznał zeznania kluczowego świadka, a ciąg poszlak - za nie zamknięty. Wyrok nie jest prawomocny. Prokuratura zapowiada apelację.



Śledczy zarzucali prezesowi monieckiej spółdzielni mleczarskiej Stanisławowi J. przyjęcie, od maja 2002 do listopada 2004 roku, nie mniej niż 347 tys. zł łapówek.

Według aktu oskarżenia, miał on dostawać 10 proc. wartości opłaconych prac budowlanych od każdej faktury wystawionej firmie biznesmena, która wygrywała przetargi w spółdzielni. Jednorazowo miały to być kwoty od kilku do kilkunastu tysięcy złotych.

Sąd Rejonowy w Białymstoku środowym wyrokiem uniewinnił też inspektora nadzoru inwestorskiego, współoskarżonego z prezesem. Obaj od początku nie przyznawali się do zarzutów i twierdzili, że są pomawiani przez przedsiębiorcę.

Proces miał charakter poszlakowy, głównym dowodem prokuratury były zeznania właściciela firmy budowlanej. "Skazanie w tym przypadku może nastąpić tylko wówczas, kiedy ten łańcuch poszlak jest logiczny, nierozerwalny, kiedy nie ma żadnych zastrzeżeń co do wszystkich łączących się ze sobą nierozerwalnie, dowodów" - mówił, uzasadniając wyrok, sędzia Marek Rymarski.

Zaznaczył, że jeśli takie wątpliwości są i nie udało się ich w trakcie procesu usunąć, nie ma możliwości przyjęcia winy oskarżonych. Stąd wyrok uniewinniający.

Zeznania głównego świadka sąd uznał za niewiarygodne, choć konsekwentne. Nie wykluczył też, przywołując opinię biegłych, iż mógł to być przypadek "kłamstwa intencjonalnego", zeznania te były ogólne, brakowało szczegółów dotyczących np. konkretnych kwot rzekomych łapówek.

Inne dowody, np. wyciągi operacji z kont, jednoznacznie tego procederu nie potwierdziły. Sąd przedstawiał też wyliczenia biegłych, że jeśli przedsiębiorca miałby płacić łapówki w takiej wysokości jak twierdził, musiałby do interesu dokładać. Sąd ocenił, że "bardzo podejrzane" byłoby takie prowadzenie działalności gospodarczej.

Zwrócił też uwagę na to, iż przedsiębiorca mógł mieć poważny motyw do obciążania swych kontrahentów odpowiedzialnością za złą sytuację finansową jego firmy. Na rzecz spółdzielni firma przedsiębiorcy musiała bowiem dokonać poprawek na budowie. "Mógł chcieć (...) zemścić się na obu oskarżonych. Motyw bardzo poważny miał" - mówił sędzia Rymarski.

Przypomniał też, że w oparciu o zeznania tej samej osoby oskarżeni o korupcję zostali urzędnicy w jednej z gmin na Lubelszczyźnie i tam sąd też uznał te zeznania za niewiarygodne.

To powtórny proces w sprawie podejrzeń korupcji w monieckiej spółdzielni mleczarskiej. W pierwszym przed sądem rejonowym zapadły wyroki skazujące, ale jesienią 2011 r. miejscowy sąd okręgowy je uchylił i sprawę przekazał do ponownego rozpoznania.

Zwrócił wówczas m.in. uwagę, że dla przypisania prezesowi spółdzielni tzw. łapownictwa biernego trzeba udowodnić, że przyjął łapówkę lub złożył obietnicę jej przyjęcia, a także wykazać związek między łapówką a pełnioną funkcją publiczną.

Sąd odwoławczy ocenił też wtedy, że prezes spółdzielni pełni funkcję publiczną tylko w zakresie takich czynności, które wiążą się z dysponowaniem pieniędzmi publicznymi.

Dlatego w ponownym procesie sąd miał za zadanie m.in. rozstrzygnąć, które inwestycje w monieckiej spółdzielni finansowane były ze środków, które należy uznać za publiczne.

Sąd Rejonowy w Białymstoku ocenił, że tylko przy jednej inwestycji w okresie objętym zarzutami można mówić o dysponowaniu pieniędzmi publicznymi; chodziło o budowę dojrzewalni serów przy wsparciu pieniędzmi z przedakcesyjnego programu Sapard. Zwrócił też przy tym uwagę, że w takiej sytuacji, kwota z zarzutów przyjęta przez prokuraturę powinna być znacznie niższa.

Prokuratura "z wysokim prawdopodobieństwem" zapowiada apelację. Prokurator Monika Januszek z Prokuratury Okręgowej w Białymstoku powiedziała po ogłoszeniu wyroku dziennikarzom, że przy tych samych dowodach, w pierwszym procesie sąd rejonowy skazał oskarżonych. "Sąd ma prawo do własnej oceny dowodów zgromadzonych w sprawie" - dodała.

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (0)

BRAK KOMENTARZY

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.166.212.152
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!