Prezydent wręczył insygnia prawnukowi Witosa, Markowi Steindelowi. Uroczystość odbyła się przed mszą św. w Kaplicy Polowej AK podczas Dożynek Prezydenckich.

Prezydent podkreślił, że są takie chwile i sytuacje, w których trzeba z pewnym wstydem wykonywać działania, które przywracają nam wszystkim przekonanie, że za dobre uczynki dla ojczyzny są tylko nagrody, a za przewinienia - kary.

- Jest mi z jednej strony niesłychanie miło, a z drugiej strony gdzieś czuję skurcz serca, że tu, w Spale, przy okazji dożynek, które są z natury swojej świętem radości, świętem dobrych plonów, jakiś rachunek historii mogę i powinienem jako prezydent wolnej Polski wyrównać. Czuję się szalenie wyróżniony, że mogę podziękować wszystkim, także rodzinie Wincentego Witosa, za tę wspaniałą postać, która do dzisiejszego dnia oddziałuje na naszą wyobraźnię, inspiruje nasze dzisiejsze działania, szczególnie w szeroko pojętym nurcie ludowym w Polsce - mówił prezydent.

Jego zdaniem, wyrównanie takich rachunków historycznych powinno wszystkich skłaniać do tego, żeby pozostawać samemu wiernym zasadzie, że "zasługi dla ojczyzny nie podlegają ocenom partyjnym, ocenom politycznym". - Że jeśli ojczyzna docenia, to potem nikt nie ma prawa tej wielkości uszczuplać, choćby nawet przez, wydawałoby się, jakieś niesłychanie małostkowe odebranie insygniów wielkiego, pięknego, polskiego orderu, jakim jest Order Orła Białego, przyznawany tylko najlepszym synom ojczyzny - podkreślił.

Bronisław Komorowski zaznaczył, że przekazanie tych insygniów to jest także przestroga dla nas wszystkich. - Żeby zachować pewien dystans w kwestiach bieżącej walki politycznej, bo ojczyzna nagradza za zasługi i powinna nagradzać w ten sposób, że potem już nikt tego nie kwestionuje. Ojczyzna zawsze ma rację - zaznaczył prezydent.

Wincenty Witos był jednym z pierwszych kawalerów tego orderu w okresie międzywojennym. Utracił go w 1932 roku na mocy wyroku w tzw. procesie brzeskim. W październiku 1939 r., dekretem prezydenta Rzeczpospolitej na uchodźstwie Władysława Raczkiewicza, amnestionowano go wraz z innymi skazanymi w tym procesie. Odznaczenie formalnie mu przywrócono, ale fizycznie nigdy go nie odzyskał. Policja zarekwirowała bowiem order podczas jednej z rewizji w jego domu. Prezydent Bronisław Komorowski zdecydował o przekazaniu rodzinie Witosa należnych mu insygniów.