Morze Bałtyckie jest małe i stosunkowo płytkie. Jego średnia głębokość to tylko 55 m. Otaczają go państwa prowadzące intensywną gospodarkę rolną, co stwarza wiele zagrożeń.

Szczególne niebezpieczeństwo stwarzają niesione rzekami związki azotu i fosforu, których źródłem jest rolnictwo. Ich dopływ ciągle wzrasta, np. w stosunku do warunków pierwotnych dopływ azotu - w ciągu zaledwie 100 lat - wzrósł o 800 proc., a fosforu - o 400 proc.

Wywołuje to eutrofizację morza, które jeszcze na początku XX w. było mało żyzne (oligotroficzne). W efekcie tego zjawiska pogarszają się stosunki tlenowe, spada przezroczystość wód i ubożeje flora denna. Dochodzi też do masowych zakwitów glonów - głównie sinic. O ile w 1907 r. zielenice żyły w Zatoce Gdańskiej jeszcze na głębokości 15 m, o tyle obecnie porastają dno tylko do 4 m. Pionowe występowanie brunatnic i krasnorostów zmniejszyło się z 25 do 8 m. Wzrost ilości martwej materii organicznej na dnie morza doprowadza do zaniku życia w tej strefie i pojawienia się stref zatrutych przez H2S. Stanowi to bezpośrednie zagrożenie dla dorsza, którego tarliska znajdują się na głębokości 60-70 m, a więc w strefie występujących pustyń dennych.

Koncern Yara to firma norweska, co w znacznym stopniu tłumaczy, dlaczego jest zaangażowana w ochronę wód Bałtyku. Norwegia jako kraj jest stale narażona na skażenia pochodzące z działalności innych krajów, które przez prądy oceaniczne i wiatry, przenoszone są na jej terytorium, stąd wyjątkowa aktywność zarówno rządowa, jak i firm norweskich, które na wszelkie możliwe sposoby starają się zachęcić inne kraje do podjęcia działań prośrodowiskowych.

W spotkaniu, które odbyło się w północnych Niemczech nieopodal Stralsundu, uczestniczyli naukowcy i rolnicy z Danii, Estonii, Finlandii, Litwy, Łotwy, Niemiec, Polski, Szwecji i oczywiście Norwegii. W trakcie obrad przedstawione zostały rozwiązania z zakresu gospodarki nawozowej w poszczególnych krajach, które mają pomóc w ograniczaniu strat składników mineralnych na skutek wymywania. W większości są one tożsame z tymi, z jakich korzystają polskie gospodarstwa, np. analizy glebowe połączone z mapowaniem pól, plany nawożenia, zmienne nawożenie z wykorzystaniem GPS, nawożenie zlokalizowane.