- Perspektywa, jeżeli chodzi o ASF jest optymistyczna, opanowaliśmy sytuację. Jeżeli nie będzie nieodpowiedzialnego zachowania ze strony hodowców rolników lub umyślnego działania, to sytuacja związana z ASF na tą chwilę jest opanowana - powiedział Niemczuk.

Zaznaczył, że w przypadku grypy ptaków sytuacja jest niekorzystna, gdyż choroba wywoływana jest przez dzikie ptaki, które migrują i nad tym żadna inspekcja nie zapanuje.

Profesor dodał, że wirus grypy ptaków jest dużo bardziej zjadliwy, niż ASF.

Według szefa PIW trzeba poczekać na zmianę pogody, gdyż przyjdzie ocieplenie i ptaki zaczną odlatywać. Druga nie mniej istotna sprawa to ścisłe przestrzeganie zasad bioasekracji przez hodowców. Jeżeli te warunki zostaną spełnione, to sytuacja z ptasią grypą zacznie się uspakajać.

Badania wskazują, że przeżywalność wirusa grypy H5N1 wynosi co najmniej 60 dni w temperaturze 4°C, a 10-20 dni w temperaturze 20°C.

Drób domowy zaraża się przez bezpośredni lub pośredni kontakt z dzikimi ptakami, bardzo często poprzez zbiorniki wodne czy też odchody zarażonych ptaków lub ściółkę. Poważnym źródłem zakażenia są wirusy, które mogą znajdować się na butach, ubraniu czy sprzęcie rolniczym.

W ostatnich dniach stwierdzono pięć nowych ognisk ptasiej grypy, w trzech województwach: dolnośląskim, wielkopolskim i śląskim. Zachorowało tam m.in. ponad 180 tys. kaczek i ok. 130 tys. kur niosek.

W sumie, odnotowano już 49 ognisk ptasiej grypy w ok. połowie województw Polski.

Afrykański pomór świń stwierdzono w 23 gospodarstwach rolnych, ostatnie ognisko - pod koniec września u.br. Wykryto też 202 przypadki tej choroby u dzików. Choroba głownie dotyka województwo podlaskie, choć także pojedyncze przypadki odnotowano w województwie lubelskim i mazowieckim.