PRZEGLĄD PRASY: - W Polsce żywność w 2008 r. nie powinna zdrożeć o więcej niż 5 - 7 proc. - powiedział minister rolnictwa Marek Sawicki. To nadal sporo, biorąc pod uwagę, że w zeszłym roku wzrosły o 8 proc. Jednak nowa prognoza zawarta w resorcie jest znacznie korzystniejsza dla konsumentów od tej sprzed miesiąca, w której przewidywano wzrost cen produktów spożywczych o 10 -15 proc. Duży wpływ na wspomniany wzrost mogą mieć ceny mięsa.

- Nastąpił splot kilku czynników - wyjaśnił "Rzeczpospolitej" Rafał Benecki z ING BSK. - Chodzi o drogie zboże, otwarcie rynków wschodnich, wysoki popyt na drób i tzw. świński dołek. Pozostałe produkty nie powinny drożeć tak szybko. Ze względu na sprzyjającą pogodę owoce mogą nawet stanieć w porównaniu z 2007 r. Nieco tańszy powinien być także nabiał.

Minister Sawicki twierdzi też, że część wzrostu cen żywności jest spowodowana spekulacjami na giełdach rolnych. Na ten rynek napływa kapitał, który został wycofany np. z rynku nieruchomości oraz kapitałowego. -Dobrze, że ministerstwo głośno powiedziało coś, o czym ekonomiści mówią już od jakiegoś czasu - zauważa Benecki z ING. -Te spekulacyjne obroty powinny się zakończyć w drugiej połowie roku, kiedy spodziewany jest napływ optymistycznych danych z USA - dodaje Wojciech Matysiak z BGŻ.

Zupełnie innego zdania jest Jeffrey Sachs, jeden z najbardziej znanych ekonomistów świata, współtwórca polskiej terapii szokowej. - Obecnego wzrostu cen żywności nie spowodowali spekulanci zapewnia Rz". Według amerykańskiego profesora główną przyczyną wysokich cen jest zbyt mała produkcja. Popyt na żywność rośnie, a podaż utrzymuje się na stabilnym, ale niskim poziomie. Dowodem stan zapasów: ich stosunek do konsumpcji ogółem jest najniższy od 30 lat. Kryzys pogłębia moda na biopaliwa. - W USA już 30 proc. kukurydzy wlewa się do baku. W UE jest trochę lepiej, ale obie strategie, amerykańska i unijna, prowadzą do katastrofy -uważa Sachs.

Źródło: Rzeczpospolita

Podobał się artykuł? Podziel się!