Na ten pomysł pierwsi wpadli mleczarze. Aby promować spożycie swoich produktów dobrowolnie od każdego litra skupionego mleka oddawali jeden grosz. To tylko pozornie nie wiele bo skup liczy się przecież w miliardach litrów. Potem z tego pomysłu postanowiły skorzystać inne branże spożywcze, które mocno zabiegały o powstanie specjalnej ustawy. Ale gdy powstała przestała im się podobać. - Dalej uważamy, że ta ustawa jest potrzebna, natomiast forma jaką przybrała jest nieadekwatna do tego jaka powinna być – mówi Witold Choiński ze Związku „Polskie Mięso”.

O co poszło? Oczywiście o pieniądze. Z ostatecznego projektu ustawy wynikało, że finansowanie funduszy promocyjnych miało należeć do przemysłu spożywczego. Problem w tym, że firmy miałyby nie wielki wpływ na to jak pieniądze będą wydane. O tym miałyby decydować komitety powoływane przez ministra rolnictwa w których liczba przedstawicieli przemysłu i rolników miała być równa. Ale do czasu?

- Już z zapowiedzi premiera wynikało, że jeszcze na obradach Sejmu posłowie Samoobrony wniosą kolejne postulaty, które będą wspierały pozycję organizacji rolniczych. – dodaje Choiński.

Branża mięsna domaga się zmian w projekcie ustawy. Inni całkowitego wstrzymania prac nad nią. Przedsiębiorcy tłumaczą, że sami lepiej wiedzą jak promować spożycie i eksport własnych produktów i nie potrzebują do tego powoływanych przez ministra komitetów. Ich zdaniem rząd powinien skupić się na ułatwieniach w prowadzeniu działalności gospodarczej, a nie wymyślać nowe podatki.

Źródło: Agrobiznes Podobał się artykuł? Podziel się!