A jest o co walczyć. Jeżeli Sejm uchwali ustawę w proponowanym właśnie kształcie co roku na koncie funduszu może się znaleźć ponad 30 mln zł. Pieniądze miałyby pochodzić z obowiązkowych wpłat firm spożywczych. Wynosiłyby 0,1 proc. wartości rynkowej produktu.

O tym, jak wydawać zebrane w ten sposób fundusze decydowałyby komitety zarządzające. Przedsiębiorcy byliby w nich w mniejszości.

Andrzej Gantner, Polska Federacja Producentów Żywności: - niestety mamy trochę wątpliwości co do obecnego kształtu ustawy. Wydaje nam się, że wymaga bardzo poważnego przedyskutowania.

Ale mimo tych zastrzeżeń podczas ostatniego wydania programu „Tydzień” resort rolnictwa nie pozostawił wątpliwości, jaki będzie ostateczny kształt ustawy o promocji.

Artur Ławniczak, wiceminister rolnictwa: - nie możemy dopuścić do tego, aby rolnicy nie mięli wpływu na kształt działań promocyjnych.

Tymczasem w branży przetwórczej narasta zniecierpliwienie brakiem ustawy. Pomogłaby ona znacznie w staraniu się o unijne fundusze na promocję. W tym roku Bruksela przekaże nam na ten cel 13 mln euro. Mogłoby być więcej, ale unijne programy wymagają współfinansowania.

Zbigniew Nowak, Stowarzyszenie Rzeźników i Wędliniarzy: - tak naprawdę, to mi jest już wszystko jedno, jako prezesowi stowarzyszenia rzeźników i wędliniarzy RP, kto będzie zarządzał tym funduszem. Uważam, że wystarczy określić cele tego funduszu, a kto będzie zarządzał, to już nie ma wielkiego znaczenia.
Ale nie wszyscy przedsiębiorcy zamierzają „odpuszczać” w sprawie składu komitetów zarządzających. Ich zdaniem w grę wchodzą zbyt duże pieniądze.

Źródło: Witold Katner/Agrobiznes

Podobał się artykuł? Podziel się!