Rolnicy jeszcze raz podejmują próbę przekonania polityków w sprawie zmiany decyzji dotyczącej cukrowni. Jak powiedział burmistrz Łap Roman Czepe, jest to "protest o przetrwanie" i trzeba do końca wierzyć, że cukrownia będzie nadal funkcjonować.

Czepe wyjaśnił, że dla rolników zamknięcie cukrowni jest sprawą "dramatyczną". "Politycy pochylcie się nad tą sytuacją" - apelował burmistrz. Podkreślił, że jest to jedyny zakład na Podlasiu, a jego zamknięcie dotknie 250 pracowników cukrowni i 2 tys. plantatorów buraków.

"Jest szansa na zamianę decyzji, tylko nam się mówi, że jest trudno, że nie macie wielkich szans, żeby nas złamać, żebyśmy się poddali" (...) "nawet człowiek, który ma 1 proc. szans wierzy, że jeszcze mu się uda" - mówił burmistrz.

Zdaniem plantatora Leszka Mężyńskiego, dopóki ostateczna decyzja w sprawie zlikwidowania cukrowni nie została przesłana do Brukseli, zawsze można liczyć na jej zmianę. Agencja Rynku Rolnego ma czas na ocenę wniosku Krajowej Spółki Cukrowej (KSC) w tej sprawie do 15 lutego. "Walczymy do końca" - podkreślił rolnik.

Krajowa Spółka Cukrowa SA, do której należy łapski zakład, w programie restrukturyzacji związanym z planami ograniczenia produkcji cukru w krajach UE, ma m.in. likwidację rejonu plantacyjnego związanego z zakładem.

W opinii plantatora Andrzeja Brzozowskiego z Łap, walka o buraki jest wyrazem niezadowolenia z polityki Unii Europejskiej, która "jest bezduszna". Dodał, że KE coraz bardziej ogranicza możliwość prowadzenia upraw.

Komisja Europejska chce ograniczyć produkcję cukru we Wspólnocie w latach 2008-2010 o 6 mln ton.

Do protestujących wyszli politycy PiS. "Jesteśmy tutaj, bo wiem, jak ważna jest sprawa, z którą przyszliście" - powiedział przewodniczący klubu PiS Przemysław Gosiewski. Zapewnił, że jego klub udzieli protestującym pomocy. Cukrownicy chcieli jednak usłyszeć konkrety.

Gosiewski zapowiedział, że posłowie PiS wystąpią o zwołanie posiedzenia sejmowej Komisji Rolnictwa poświęconego sprawie cukrowników i zażądają od rządu "jasnych działań", które usatysfakcjonują protestujących.

Czepe poinformował, że delegacja plantatorów uda się jeszcze w środę do ministerstwa rolnictwa na Rozmowę z ministrem Markiem Sawickim.

Plany wobec plantatorów związanych z Cukrownią Łapy SA przedstawiciele KSC uzasadniają m.in. tym, że rejon plantacyjny związany z tym zakładem charakteryzuje się najniższym w całej spółce biologicznym plonem cukru oraz najsłabszymi warunkami klimatycznymi i glebowymi do uprawy buraków cukrowych.

Plantatorzy odpierają te zarzuty. Według nich, nie ma tu analizy ekonomicznej, ale jest silny lobbing polityczny z innych regionów, gdzie także są cukrownie należące do KSC.

Plantatorzy i pracownicy cukrowni już od kilku tygodni prowadzą akcje protestacyjne, m.in. zbierali podpisy pod apelem do premiera, a także zabiegali u podlaskich polityków o wspólne działania w obronie zakładu.

Krajowa Spółka Cukrowa SA z siedzibą w Toruniu powstała w 2002 r. i jest największym w Polsce i 9. co do wielkości producentem cukru w Europie. Firma dysponuje blisko 40-proc. udziałem w rynku krajowym i 4-proc. udziałem w rynku całej UE. W sezonie 2007/2008 pracowało 11 z 26 cukrowni należących do tej spółki. Według planu, spółka ma wyprodukować w tym sezonie ponad 604 tys. ton cukru wobec 636 tys. ton uzyskanych w poprzednim sezonie.

Źródło: PAP

Podobał się artykuł? Podziel się!