- Domagamy się wyższych cen skupu zbóż i rzepaku. Żądamy wstrzymania importu zboża z Ukrainy. Czekamy na szybką reakcję rządu. Chcemy z rodzinami żyć na godnym poziomie - powiedział lider protestu Marek Duszyński z Samoobrony.


Duszyński zapowiedział, że protesty będą kontynuowane, dopóki nie przyjedzie do nich wicepremier Janusz Piechociński.

Protest rozpoczął się od pikiety przed Starostwem Powiatowym. Rolnicy na placu przed gmachem i na sąsiednich ulicach zaparkowali 64 ciągniki i jeden kombajn.

Po zakończeniu pikiety protestujący zablokowali jedną z głównych arterii, ulicę Marszałka Józefa Piłsudskiego, będącą fragmentem drogi krajowej nr 55. Przechodzili w tę i z powrotem po przejściu dla pieszych nie przepuszczając samochodów. Policja kierowała samochody na objazdy.

Po pewnym czasie uczestnicy protestu przerwali blokadę ulicy Piłsudskiego i przenieśli się w okolice mostu przez Wisłę, gdzie przechodząc przez zebry blokowali wjazd na most i zjazd z przeprawy. Tworzyły się bardzo długie zatory, gdyż droga przez most łączy się z trasą w kierunku Bydgoszczy i Gdańska.

Rolnicy, domagający się wyższych cen skup zbóż i rzepaku, protestowali też przez kilka poprzednich dni w Łasinie k. Grudziądza. Blokowali drogę krajową nr 16, przechodząc przez przejście, ale co pewien czas przepuszczali samochody.