Niezadowolenie z sytuacji na rynku trzody chlewnej manifestowali w poniedziałek rolnicy w Radzyniu Podlaskim (Lubelskie). Dwudziestoma traktorami jeździli powoli po drodze krajowej nr 19 (Lublin-Białystok), a potem złożyli petycję u radzyńskiego starosty.

Rolnicy przejechali ciągnikami około 10 kilometrów krajową 19-stką w stronę Lublina i z powrotem. Potem protestujący udali się przed siedzibę starostwa powiatowego w Radzyniu Podlaskim. Tam rozdawali mieszkańcom ulotki informujące o ich postulatach, a na ręce starosty złożyli petycję adresowaną do premiera.

Według policji protest przebiegał spokojnie, nie było poważnych utrudnień w ruchu, nie doszło do żadnych incydentów. Jak poinformował PAP rzecznik prasowy komendy policji w Radzyniu Podlaskim Dariusz Łukasiak, w sumie podczas manifestacji jechało 20 traktorów. "Przemieszczali się wolno, prawą stroną po utwardzonym poboczu; główny pas jezdni był przejezdny. Jechali w małych kolumnach po pięć ciągników" - dodał.

Protest organizowany przez NSZZ "Solidarność" Rolników Indywidualnych zakończył się po godz. 14. Dotyczył głównie problemów na rynku trzody chlewnej. Według protestujących, produkcja ta stała się nieopłacalna z powodu zbyt niskich cen skupu żywca.

Przewodnicząca rady wojewódzkiej "Solidarności" Rolników Indywidualnych w Lublinie Teresa Hałas tłumaczyła PAP, że obecne ceny skupu żywca na poziomie ok. 4 zł za kilogram nie pozwalają nawet na pełny zwrot poniesionych przez hodowcę kosztów produkcji. Powiedziała, że za tucznika o wadze 100 kg producent może dostać około 400 zł, a tyle musi wydać tylko na paszę.

"Pasze, paliwa, prąd, sprzęt rolniczy - wszystko podrożało, a ceny żywca spadają. Protestujemy przeciwko takiej sytuacji, która doprowadza do bankructwa wiele gospodarstw" - zaznaczyła.

Protestujący rolnicy uważają, że kontrola importowanego do Polski mięsa prowadzona jest zbyt wybiórczo, dlatego trafia do nas mięso skażone dioksynami. Chcą także kontrolowania i zwalczania nieuczciwej konkurencji, bo ich zdaniem importowane do Polski mięso, m.in. z Danii i Niemiec, jest sprowadzane po cenach dumpingowych.

"Tym protestem chcielibyśmy uwrażliwić zarówno rządzących, jak i konsumentów, że taka polityka jest niebezpieczna. W Polsce produkcja trzody spadła w ostatnich latach o około 30 procent." - dodała Hałas.

Protestujący rolnicy skierowali petycję do premiera, w której domagają się od rządu m.in. "działań mających na celu poprawę sytuacji na rynku wieprzowiny", skutecznej kontroli mięsa z importu, oznaczeń o pochodzeniu na towarach sprzedawanych w sklepach, a także opracowania polityki rolnej państwa, uwzględniającej potrzeby konsumentów "w oparciu o rodzimą produkcję rolną".

Hałas powiedziała, że petycja została złożona u starosty Radzynia Podlaskiego, z prośbą o przekazanie jej Prezesowi Rady Ministrów. Podobał się artykuł? Podziel się!