Mimo to po spotkaniu z wiceministrem Tadeuszem Nalewajkiem zawieszono protest.

Rolnicy postanowili jednak utrzymać pogotowie strajkowe.

- Musieliśmy wrócić do pracy. Poza tym, to co mieszkańcy Bydgoszczy winni, że rząd nie dba o rolnictwo – tak Józef Nowak tłumaczy decyzję o odblokowaniu miasta.

Jedynym rezultatem rozmów z wiceministrem Nalewajkiem jest to, że umówiono się na spotkanie 10 lipca w Warszawie.

- Chcemy rozmawiać nie tylko o pomocy po wymarznięciach – mówi Nowak. – Rolnictwo ma więcej problemów.  To także bezpieczeństwo żywnościowe i konkurencyjność. W Europie powinien być jeden poziom dopłat, inaczej jak można mówić o konkurencyjności? Trzeba dążyć do wyrównania płatności, a nie jeszcze je ograniczać. Albo zazielenienie. Jak może Unia narzucać nam odłogowania. Jeśli dodać do tego jeszcze wyłączenia z produkcji żywności tej ziemi, która będzie wykorzystywana na produkcję dla biogazowni, to może brakować żywności.

Rolnicy nie zgadzają się też na podniesienie wieku emerytalnego, zwłaszcza dla kobiet.

Zdaniem Józefa Nowaka, te postulaty mogą być zrealizowane, jeszcze nic nie jest przesądzone.

- Jest sporo do zrobienia – mówi. – Rolnicy mają dostać po 100 zł do hektara na ponowne obsiewy po wymarznięciach z de minimis. To żadna pomoc, bo w większości limity są już wyczerpane. Chcieliśmy, aby było to wypłacane poza programem. Nie można mówić, że Unia nie pozwala, skoro minister nawet nie wystąpił z taką propozycją do UE. A trzeba walczyć. Tak samo ze zwiększeniem limitu zwrotu akcyzy. Trzeba wystąpić o większą pulę środków – i to już, żeby było na przyszły rok.

Podobał się artykuł? Podziel się!