- Wszystko mamy na kredyt, a teraz zabiera nam się ziemię. Od dawna walczymy o uznanie dzierżawy za trwałą formę rozdysponowania ziemi. Robi się odwrotnie. Nieważne komu, byle sprzedać. A eurodeputowany Albert Dess powiedział na niedawnym spotkaniu, że przyczyną drożenia ziemi – w Niemczech dzierżawa zdrożała ze 100 euro za hektar nawet do 1600 euro i jest traktowana jako forma trwałego zagospodarowania – jest zła polityka dotycząca biogazowni. Aby zapewnić im komponenty, wyłącza się ziemię z produkcji żywności, a to z kolei powoduje drożenie żywności i wzrost cen produkcji.

Zdaniem Obrockiego, ziemia na Pomorzu trafia w ręce spekulantów.

- Największy problem, to podstawianie słupów na przetargach. Rolnicy nic nie kupią. U nas sprzedano około 100 rolników nawet z dzierżawami, w całej Polsce były 4 takie przypadki. Dyrektorowi Oddziału ANR chodzi tylko o zysk. Widać też, że złośliwie podchodzi się do rolników biorących udział w protestach – ich ziemia w pierwszej kolejności trafia na sprzedaż.

Jak mówi Zbigniew Obrocki, w proteście biorą udział rolnicy z Dolnego Śląska, Bydgoszczy, Legnicy. Być może dojdzie do powołania jednego komitetu strajkowego dla całej Polski, na razie nie było wiadomo, czy w ogóle dojdzie do negocjacji, dlatego nie wszyscy zainteresowani przyjechali.

- 4 lipca na spotkanie z ministrem znów przyjadą rolnicy. Jeśli nie będzie woli rozwiązania problemów, protest się nasili – zapowiada Obrocki.

 Zobacz zdjęcia z protestu