Protest w Szczecinie nie słabnie.

- Nas obowiązuje ustawa o zaśmiecaniu – tak Jan Kozak, wiceprzewodniczący Międzyzwiązkowego Komitetu Protestacyjnego Rolników Województwa Zachodniopomorskiego, kwituje sensacyjne doniesienia miejscowych mediów, uprzedzające mieszkańców o zamiarze protestujących już nie tylko blokowania centrum miasta, ale nawet wylewania na ulice gnojowicy. – Na jednym samochodzie mamy obornik, będzie jeszcze beczkowóz z gnojowicą – nie planujemy jednak zalewania tym ulic.

Jak zapewnia Jan Kozak, mieszkańcy Szczecina rozumieją protest. – Wczoraj rozdaliśmy mieszkańcom 15 tysięcy listów, w których wyjaśniamy, dlaczego jesteśmy na ulicach. Były dobrze przyjęte. Z sondy prowadzonej przez izbę rolniczą wynika, że mamy ok. 70 proc. poparcia wśród mieszkańców.

Na ulicach jest wciąż około 70 pojazdów. Jan Kozak mówi, że protestujący rolnicy nie mogą korzystać z żadnych pomieszczeń Oddziału Terenowego ANR – przypomina on twierdzę. Wszystkie bramy są zamknięte, przychodzący  interesanci są pojedynczo wprowadzani do środka przez ochronę, gdzie ich dane spisuje recepcja i dopiero wychodzi do nich urzędnik, który obsługuje ich na korytarzu.

Rolnicy mimo złych warunków atmosferycznych nie zamierzają przerywać protestu.

- Dotychczas nie otrzymaliśmy żadnej pisemnej propozycji ze strony rządu – mówi Jan Białkowski, dyrektor biura Zachodniopomorskiej Izby Rolniczej. – Od października słyszymy, że jest jakaś koncepcja rozwiązania problemu, ale nie otrzymujemy jej. Dlatego nasza izba przygotowuje w tej sprawie list do ministra.