O szczegółach prywatyzacji cały czas rozmawiają minister rolnictwa i minister skarbu państwa. Wszyscy zgadzają się, że uprzywilejowaną pozycję muszą mieć rolnicy. Powstaje jednak pytanie co jeżeli nie będą chętni lub nie będzie ich stać na taką inwestycję. Pierwotna propozycja ministerstwa rolnictwa, która zmierzała do zagwarantowania rolnikom udziału w 60% akcji prywatyzowanych przedsiębiorstw w tej chwili jest nieco modyfikowana przez ministerstwo skarbu państwa. Teraz proponuje się prywatyzację w kilku krokach. W pierwszej kolejności dostęp do objęcia akcji mają zagwarantowani rolnicy. Jeśli rolnicy nie będą  zainteresowani to wtedy w drugiej kolejności zwrócimy się do zrzeszeń rolników lub też spółdzielnie. Dopiero w trzecim kroku będzie możliwe udostępnianie akcji podmiotom na zewnątrz. To jest koncepcja ministra skarbu wspierana przez ministra rolnictwa – tłumaczy minister Marek Sawicki.  

Co na to sami rolnicy? Zdaniem hodowców trzody chlewnej nie będzie kłopotów z tym, aby namówić ich do zakupu akcji stancji unasienniani i hodowli. Nie oznacza to, że wszystkie pomysły rządu popierają. Największe opór budzą niektóre kwestie finansowe. Jak najbardziej jesteśmy za tym, aby prywatyzować oczekujemy tego od wielu lat. Zdajemy sobie sprawę, że z każdym rokiem tracimy pole w zakresie hodowli na korzyść firm komercyjnych z Europy Zachodniej, czyli naszej konkurencji- mówi Jan Biegniewski ze związku POLSUS. Organizacje hodowców trzody, bydła mięsnego i mlecznego zapowiadają, że będą przekonywać swoich członków do tego, aby aktywnie wzięli udział w procesie prywatyzacji.

Źródło: farmer.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!