Prezes Krajowej Izby Gospodarczej Andrzej Arendarski powiedział podczas konferencji w KIG, że prywatyzacja Krajowej Spółki Cukrowej to przypadek szczególny, ponieważ ma "szerszy kontekst społeczny".

- Decyzja prywatyzacyjna nie dotyczy tylko spółki, ale i także wielu tysięcy osób, m.in. dostawców buraków cukrowych - podkreślił.

Prywatyzacja pracowniczo-plantatorska, w odróżnieniu od giełdowej, wiąże te dwie grupy jako przyszłych akcjonariuszy z macierzystą firmą - ocenił Arendarski.

Przewodniczący Komitetu Rolnictwa i Obrotu Rolnego KIG i b. minister rolnictwa Adam Tański uważa, że zaletą tego modelu prywatyzacji jest mniejsze ryzyko wrogiego przejęcia spółki, które mogłoby mieć negatywne konsekwencje dla polskiego cukrownictwa. Dodał, że trzeba będzie jednak zdefiniować pojęcia plantatora i pracownika, aby uniknąć bądź złagodzić konflikt interesów.

Dyrektor Departamentu Prywatyzacji w Ministerstwie Skarbu Państwa Wojciech Chmielewski powiedział, że wybrana formuła prywatyzacji została wypracowana w trakcie licznych konsultacji. Jak przypomniał, prywatyzacja KSC będzie przebiegać dwuetapowo. W pierwszy etapie planowane jest przeprowadzenie procedury umorzenia części akcji; w drugim etapie pozostałe akcje Skarbu Państwa zostaną przeznaczone do wykupu przez osoby uprawnione. Zakup akcji ma być dofinansowany przez spółkę w formie pożyczek do 20 proc. wartości akcji.

Chmielewski dodał, że przygotowywane są wyceny spółki. Skarb państwa nie zachowa tzw. złotej akcji, pozwalającej na kontrolę w spółce.

Z kolei według przewodniczącego Rady Nadzorczej Krajowego Związku Grup Producentów Owoców i Warzyw Romana Jagielińskiego, powinno się do prywatyzacji dopuścić inwestora strategicznego, ale - jak podkreślił - "o rodowodzie kapitału polskiego". Wyjaśnił, że chodzi o to, aby "doprowadzić do takiej konsolidacji, by cukier przynosił zyski nie tylko z tytułu regulacji surowcowej, ale także dla plantatorów, pracowników i inwestora tytułu marki, czyli jakości". Według niego w Polsce "jest kilka podmiotów", które takim rozwiązaniem byłby zainteresowane. Zaznaczył, że taki inwestor powinien posiadać nie więcej niż 30 proc. akcji, aby nie doprowadzić do "monopolizacji decyzyjności".

Jagieliński ocenił, że w ostatnich 20 latach prywatyzacji popełniono wiele błędów. Przypomniał, że w tym okresie sprzedano ok. 60 proc. spółek cukrowych.