Zostały jedynie akcje Małopolskiego Centrum Biotechniki w Krasnem. Cieszyły się one najmniejszym zainteresowaniem, bo jedynie na 10 proc. z nich znaleźli się właściciele. Inaczej było w trzech pozostałych jednostkach w Bydgoszczy, Łowiczu i Tulcach, gdzie chętnych znalazło się więcej niż udziałów. Dlatego ministerstwo zdecydowało się jeszcze raz przedłużyć termin.

Na początku obiecywano możliwość rozłożenia należności na raty. Ale ostatecznie rząd wycofał się z tego pomysłu. Za udziały trzeba płacić gotówką, albo wziąć kredyt preferencyjny.

Kiedy rozmawialiśmy jeszcze na początku listopada z prezesem Małopolskiego Centrum Biotechniki w Krasnem - Ryszardem Stopyrą, już było wiadomo, że zainteresowanie akcjami tej spółki nie jest duże. Prezes podkreślał, że związane jest to ze specyfiką regionu, gdzie rolnictwo jest rozdrobnione. Poza tym Małopolska została dotknięta przez powódź. Ryszard Stopyra zwraca uwagę, że akcja promująca prywatyzację była bardzo rozbudowana, a jej efekty nie są współmierne z pracą w nią włożoną. Te informacje popiera liczbami.

- W dniu ukazania się Ogłoszenia Ministra Skarbu Państwa o zamiarze odpłatnego zbycia udziałów od razu trafiło ono na stronę internetową Spółki i niezwłocznie ukazało się na tablicach ogłoszeń w Terenowych Komórkach Organizacyjnych (TKO). Zarząd spółki zlecił wydrukowanie ulotek, które dystrybuowane były osobiście przez pracowników terenowych spółki do instytucji działających w sferze rolnictwa takich jak:  Agencje Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa - 110 wizyt, spółdzielnie mleczarskie - 33 wizyty, Ośrodki Doradztwa Rolniczego - 48 wizyt, Izby Rolnicze - 34 wizyty, weterynaria - 37 wizyt; instytucje samorządowe: urzędy gminy - 237 wizyt, urzędy miast - 56 wizyt, starostwa powiatowe - 29 wizyt, sołectwa - 235 wizyt. Taki sam sposób informowania uprawnionych producentów rolnych stosowano każdorazowo po ukazaniu się komunikatów ministra skarbu o przedłużeniu terminu składania wniosków na nabycie udziałów spółki - podkreśla.

Jak zaznacza prezes akcja promująca prywatyzację była prowadzona poprzez media, odwiedziny bezpośrednio w gospodarstwach, korespondencję pocztową, spotkania z hodowcami czy poprzez informacje udzielane przez inseminatorów przy okazji świadczonych usług.

Zapytany, jak zamierza przekonać do zakupu akcji potencjalnych zainteresowanych, prezes Stopyra odpowiada, że poprzez kontynuację tych szerokich działań.

Podobał się artykuł? Podziel się!