Prywatyzacja stacji unasienniania znalazła się na ostatniej prostej. Rolnicy rozpoczęli już podpisywanie umów na kupno udziałów. Resort skarbu państwa liczy, że do końca roku proces zostanie zakończony.

Ministerstwo Skarbu Państwa wystawia na sprzedaż 4 stacje unasienniania: w Łowiczu, Tulcach, Bydgoszczy oraz Krasnem. Jeszcze kilka miesięcy temu organizacje rolnicze groziły, że w ogóle wycofają się z prywatyzacji polskich stacji unasienniania.

Poszło o to, że na udziały zapisało się więcej pracowników niż hodowców. - Ta prywatyzacja poszła w tym kierunku, że na udziały zapisało się więcej pracowników niż rolników. To groziło, że SHiUZ-ami zarządzali by ci drudzy. Nie mogliśmy się na to zgodzić – przypomina Jan Biegniewski ze stowarzyszenie hodowców trzody chlewnej „Polsus”.

- Nie wyobrażam sobie, aby producenci mieli mniejszościowy udział. Nigdzie na świecie, w Europie nie jest tak, aby to nie producenci decydowali o postępie hodowlanym. Zwłaszcza, że my jesteśmy odpowiedzialni za programy hodowlane, których wykonanie zlecił nam minister rolnictwa – dodaje Leszek Hądzlik z Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka.

Aby proces prywatyzacji nie zakończył się klęską interweniował resort skarbu państwa, który tak ukształtował przyszły akcjonariat, że pracownicy będą właścicielami nie więcej niż 45 proc. udziałów. - W efekcie rolnicy zaprzestali protestów i przystąpiono do podpisywania umów na kupno udziałów. Wszystko wskazuje na to, że jeżeli zainteresowanie będzie podtrzymane, zakończymy ten proces do końca roku – mówi Adam Leszkiewicz wiceminister skarbu państwa.

Ale słowo "jeżeli" jest tutaj kluczowe. Może się bowiem okazać, że część osób, które najpierw zapisały się na udziały teraz mogą zmienić zdanie.
Ważne jest to, aby ci, którzy zgłosili chęć kupna, w momencie kiedy trzeba będzie wyłożyć pieniądze i podpisać umowę, nie wycofali się – dodaje Adam Leszkiewicz.

Jeżeli tak się stanie, cały proces prywatyzacji przedłuży się o kilka kolejnych miesięcy, bo rząd będzie zmuszony szukać innych inwestorów. Organizacje rolnicze twierdzą, że jeżeli ministerstwo skarbu państwa nie znajdzie chętnych na cały pakiet udziałów to powinny one zostać w gestii państwa.