Strajkowało około 200 rolników, którzy przyjechali w umówione miejsce kilkudziesięcioma ciągnikami. Akcję zorganizowała Rada Wojewódzka NSZZ RI "Solidarność" w Lublinie.

Radzyń Podlaski nie był przypadkowym miejscem protestu, gdyż w pobliżu zlokalizowanych jest wiele prężnych gospodarstw, w których dominuje produkcja trzody chlewnej. Rolnicy z transparentami na ciągnikach przejechali m.in. kilkunastokilometrową trasę poboczem, nie blokując ruchu, oraz złożyli petycję u radzyńskiego starosty, który - jak twierdzą - przyjął ją „z oporami”.

- Protestujemy przede wszystkim przeciwko dwóm rzeczom, które się zbiegły – niskim cenom żywca i importowi niebadanego mięsa z Zachodu, w którym wykryto dioksyny - mówi Antoni Skura, przewodniczący Rady Powiatowej NSZZ RI „Solidarność” w Zamościu.
- Najgorsze w spadku cen żywca jest to, że cena mięsa w sklepie nie spada i ludzie nie zauważają problemu rolników – dodaje Skura.
Protestujący winą za obecną sytuację na rynku trzody obarczają przede wszystkim resort rolnictwa na czele z ministrem Sawickim. Na jednym z ciągników umieszczono jego kukłę.