Jedna - nowa inspekcja "bezpieczeństwa żywności" powstałaby z połączenia inspekcji weterynaryjnej, nasiennej oraz IJHARS. Założeniem jest ograncizenie kosztów, biurokracji, urzędników oraz "niepotrzebnego gnębienia rolników kontrolami". Pomysł ministra ma wielu zwolenników. Popiera go choćby wiceminister rolnictwa w rządzie PiS - Krzysztof Ardanowski.

Weterynarze (reprezentują największą z tych trzech inspekcji) się burzą. Według nich będzie drożej, większy bałagan. - A wszystko służy tylko i wyłącznie zastąpieniu obecnych ludzi działaczami PSL - mówią anonimowo. Połączenie tych inspekcji uznali za zamach na swoje posady - czytamy w "GW".

Podobał się artykuł? Podziel się!