Wzrasta liczba rodziców, którym odmówiono przyjęcia dziecka do przedszkola z powodu braku miejsc. W najbliższym czasie może być jeszcze gorzej. Prognoza demograficzna dla Polski na lata 2003-2020 w odniesieniu do populacji dzieci w wieku przedszkolnym przyjmuje wzrost liczby dzieci pomiędzy trzecim a szóstym rokiem  życia o 100 tys. w latach 2005-2010 oraz o kolejne 200  tys. do 2015 r. (GUS).

Z analiz wynika,  że dostępność edukacji przedszkolnej dla dzieci do piątego roku życia jest niewystarczająca. Wzrost liczby dzieci spowoduje jeszcze  większe zapotrzebowanie na miejsca w przedszkolach, a tym samym obniżenie wskaźnika upowszechnienia wychowania przedszkolnego, jeśli nie zostanie rozbudowana sieć placówek edukacji przedszkolnej w całym kraju, szczególnie na terenach wiejskich.

Kraje Unii Europejskiej zadeklarowały w Strategii Lizbońskiej zapewnienie wychowania przedszkolnego do końca 2013 r. dla 90 proc. dzieci. Aby wywiązać się ze zobowiązania rząd wprowadził w ustawie o systemie oświaty możliwość tworzenia m.in. zespołów wychowania przedszkolnego i punktów przedszkolnych. Jednak osiągnięte dzięki temu zwiększenie liczby miejsc w przedszkolach nadal nie zaspokaja zapotrzebowania. Eksperci zaproszeni przez NIK do współpracy zauważają, że tak duża liczba dzieci pozostających poza wychowaniem przedszkolnym sytuuje nas na szarym końcu państw należących do Unii.

Obecnie najpilniejszą sprawą pozostaje ocena przygotowania gmin do przyjęcia w zerówkach dwóch roczników dzieci jednocześnie. NIK apeluje do wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, jako organów samorządowych nadzorujących przedszkola, do dokonania takiej oceny ze szczególną uwagą.