We wtorek Trybunał Sprawiedliwości UE uznał, że wszyscy polscy rolnicy muszą czekać na pełne unijne dopłaty rolne według kalendarza uzgodnionego podczas negocjacji akcesyjnych; odrzucił zatem w całości polską skargę na rozszerzenie mechanizmu stopniowego wprowadzania dopłat na nowe sektory.

"Spodziewałem się takiej decyzji Trybunału, ale walczyć trzeba do końca" - powiedział Ardanowski. Jego zdaniem, sprawa ta była "pewnego rodzaju wprawką, uczeniem się w jaki sposób dochodzić swoich praw przez Trybunałem i innymi instytucjami prawnymi UE".

Wiceminister przypomniał, że Polska podpisując Traktat Akcesyjny w 2002 roku w Kopenhadze zgodziła się na szereg zapisów, które z perspektywy można oceniać jako niezbyt korzystne dla polskiego rolnictwa.

Zauważył, że wówczas polscy negocjatorzy zaakceptowali zasadę stopniowego dochodzenia do pełnych płatności bezpośrednich z 25 proc. w 2004 r. do 100 proc. płatności w 2013 r.

Wyjaśnił, że w między czasie tj. po podpisaniu Traktatu Akcesyjnego a przed przystąpieniem Polski do UE, Komisja Europejska wprowadziła nowe dopłaty - do orzechów oraz do przechowalnictwa masła. Zgodnie z zapisami traktatowymi zostały one objęte też mechanizmem stopniowego dochodzenia do pełnych dopłat. Polska zakwestionowała to rozwiązanie i już w 2004 r. złożyła skargę w tej sprawie.

Trybunał odrzucił skargę uznając argumenty Rady UE i KE, że decyzja była tylko "technicznym dostosowaniem" Traktatu Akcesyjnego do zasad reformy wspólnej polityki rolnej z 2003 roku. Jak powiedział Ardanowski, w przypadku tego wyroku Trybunału nie ma możliwości dalszego postępowania.

Ardanowski zaznaczył, że kwestionowane przez Polskę płatności nie dotyczą poważnych kwot, ale "i tak ich szkoda".

Wiceszef resortu rolnictwa podkreślił, że wszystkie nowe płatności, które weszły po 2004 r. są przyznawane Polsce w pełnej wysokości. Dotyczy to m.in. płatności cukrowych, do roślin energetycznych oraz do owoców i warzyw.

Źródło: PAP