- Rolnicy dostali wezwania do zapłaty kar umownych. Postępowania toczą się już w sądzie w Zamościu. Jednak problemem nie są toczące się postępowania tylko to, gdzie pieniądze zapłacone przez rolników mają trafić. W obecnej sytuacji, gdzie ZT w Bodaczowie są"upadające" każdy gorsz powinien trafiać na ich konto. Niestety kancelarie prawne proponują rolnikom ugody, ze zmniejszoną karą umową i ustalone kwoty należy przelewać na ich konta. Jest to zgodne z prawem, lecz moralnie jest to "okradanie" ZT, a przede wszystkim okradanie rolników - tłumaczy Robert Jakubiec, prezes Izby Rolniczej w Lublinie.

Z informacji uzyskanych od Zakładu wynika, iż w związku z zajęciem komorniczym niewielkiej sumy należności, dokonanym w imieniu dwóch rolników – wierzycieli Zakładów, konto Zakładów zostało zablokowane. Zaistniała sytuacja spowodowała całkowite wstrzymanie wypłat z dniem 8 września br. W związku z tym władze Zakładów podjęły działania mające na celu pozyskanie środków finansowych, które umożliwiłyby realizację zobowiązań finansowych wobec rolników oraz dalszy rozwój zakładów - informuje Ministerstwo. Tym bardziej dziwi fakt, że pieniądze, które są tak potrzebne ZT nie będą wpływać na ich konto, lecz na konta kancelarii.

Cała sprawa rozpoczęła się na wiosnę ubiegłego roku. Rolnicy podpisali umowy terminowe z ZT w Bodaczowie na sprzedaż rzepaku za 1200 zł za tonę. Jednak cena rynkowa w ubiegłym roku sięgnęła  1500 - 1600 zł/t za ten surowiec. Rolnicy postanowili więc podpisać ugodę z przedstawicielami zakładów tłuszczowych, by otrzymać rynkowe wynagrodzenie za rzepak.

- Większość zakładów skupujących rzepak poszło na ugodę z rolnikami. Połowę różnicy w cenie płacili rolnikom, połowę zaś naliczali sobie. Pomimo licznych próśb ZT w Bodaczowie nie  zgodziły się proponowane warunki ugody - dodaje prezes Lubelskiej Izby Rolniczej.

Rolnicy, świadomie, postanowili, że sprzedadzą rzepak w innych zakładach, zaś ZT w Bodaczowie zapłacą kary umowne za niewywiązanie się z zobowiązań. Obecnie toczą się postępowania przeciwko 200 rolnikom, którzy  sprzedali zboże w innych miejscach.

Zakłady tłuszczowe w Bodaczowie nie pracują, zaś pracownicy są na bezpłatnych urlopach.

Tomasz Lis, przedstawiciel ZT nie wie nic o omawianej sprawie. - Teraz czekamy na zgodę ze strony banków. Wtedy zaczną się wypłaty pieniędzy dla rolników - dodaje. Niestety rolnicy na zaległe należności czekają już kilka miesięcy.

Minister Sawicki również zadeklarował pomoc w przyspieszeniu wypłat. - Z informacji uzyskanych od ZT w Bodaczowie wynika, że władze firmy dokładają wszelkich starań, aby kwestia uregulowania zobowiązań wobec współpracujących z Zakładami producentów rzepaku została zakończona w możliwie jak najszybszym terminie - informuje Iwona Chromiak z biura prasowego Ministerstwa.