Sawicki odniósł się do wtorkowej publikacji "Gazety Wyborczej", która w artykule "Posady swoim ludziom" napisała, że w agencjach rolnych, za które odpowiada PSL, pracują osoby związane z tą partią lub powiązane rodzinie z jej działaczami.

Gazeta podała m.in., że prezesem Elewarru (jednego z największym zakładów zbożowych) jest działacz PSL Andrzej Śmietanko, powołany na to stanowisko bez konkursu. W jednej z spółek-córek Elewarru - Zamojskich Zakładach Zbożowych - zatrudniony jest brat Jarosława Kalinowskiego - Adam Kalinowski. Według "GW" stanowisko dla niego "stworzono na polecenie z Warszawy", choć "oficjalnie był nawet konkurs".

Ponadto - podaje "Gazeta" - Andrzej Kłopotek, brat posła PSL Eugeniusza Kłopotka, jest zatrudniony w grupie Elewarr, w oddziale w Wąbrzeźnie. W centrali Elewarru jako doradca prezesa pracuje Dariusz Żelichowski, syn Stanisława Żelichowskiego, szefa klubu PSL.

"Jestem zażenowany (...) jeżeli kilka osób zatrudnionych w Elewarze, będących członkami Polskiego Stronnictwa Ludowego lub rodzinnie związanych z PSL, stanowi problem, to ja nie obawiam się nazwać tego rasizmem politycznym" - powiedział Sawicki podczas wtorkowej konferencji prasowej.

Dodał, że "GW" nie napisała, czy osoby wymienione w publikacji mają kwalifikacje, czy ich zatrudnienie odbyło się w sposób zgodny z prawem oraz czy firmy i instytucje są dobrze zarządzane.

Minister zaznaczył, że członkowie PSL, tylko dlatego, że partia jest w koalicji, nie mogą mieć zakazu zatrudniania w firmie, organizacji samorządowej, rządowej lub w administracji publicznej. "To jest dyskryminacja i z tym się nie zgadzam" - powiedział.

We wtorek rano w Radiu ZET wicemarszałek Sejmu Jarosław Kalinowski (PSL) przyznał, że w należącej do Agencji Rynku Rolnego grupie Elewarr są zatrudnione osoby bliskie PSL, ale uważa, że związek z ludowcami nie może być wobec nich "jednym zarzutem".

Źródło: PAP