Z takiego obrotu spraw najbardziej zadowoleni są hodowcy i cała branża paszowa. Mimo, że poprawka do ustawy nie jest jeszcze przyjęta, to sam kierunek zmian oraz tempo - cieszy.

Maciej Tomaszewicz, Izba Zbożowo-Paszowa: w 70 proc. to jest walka z czasem, w 30 proc. to jest jeszcze walka z przekonywaniem decydentów.

O ile większości posłów i senatorów z komisji rolnictwa, przekonywać nie trzeba, o tyle wielką niewiadomą nadal pozostaje decyzja Prezydenta, do którego poprawiona ustawa wkrótce ma trafić. Zwolennicy GMO będą namawiać do jej podpisania, ale przeciwnicy, którzy doradzają Prezydentowi, nie kryją swojej niechęci.

Jan Krzysztof Ardanowski, doradca Prezydenta RP: to jest oszukiwanie rolników, którzy wierzą w te wszystkie opowieści o tym, że wyeliminowanie soi modyfikowanej genetycznie załamie polską produkcję mięsa wieprzowego.

To nie opowieści, przekonują zwolennicy zniesienia zakazu. Jego wprowadzenie pogrąży nie tylko producentów wieprzowiny, ale i przetwórców. Ucierpią też drobiarze oraz sami konsumenci.

Tadeusz Szymańczak, Mazowiecka Izba Rolnicza: na półkach sklepowych będą te same produkty tylko z zagranicy. I one będą droższe.

Przypomnijmy, ustawa o paszach zakazuje stosowania pasz GMO w żywieniu zwierząt od połowy sierpnia tego roku. Przyjęta właśnie przez sejmową komisję rolnictwa poprawka, przesuwa ten termin do 2012 roku.

Jeśli tych zmian nie uda się ostatecznie uchwalić przed przerwą wakacyjną, która rozpoczyna się pod koniec lipca, zakaz karmienia zwierząt GMO mimo wielu protestów jednak wejdzie w życie.

Źródło: Radosław Bełkot/ Agrobiznes