Sprawa braku opadów znalazła swoje odzwierciedlenie na ostatnim posiedzenie Sejmu. Jak informował poseł Korzeniowski rząd powinien w związku z zaistniałą pogodą wprowadzić kroki zaradcze. 

Na pytania posłów, związane z anomaliami pogodowymi, odpowiadał, Tadeusz Nalewajk, podsekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa. 

- Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, jaki tegoroczna jesienna susza będzie miała wpływ na przyszłoroczne plony zboża i rzepaku, czy na użytki zielone, bo to jest kwestia tego, jak ziemia zmarznie, jaka będzie okrywa glebowa, chodzi o śnieg, przymrozki wiosenne. Jeżeli byłby to normalny rok, taki jak w Polsce jest średnia wielookresowa, to można to określić przy zbiorze plonów. W przypadku suszy to byłoby jeszcze pół biedy, bo akurat jeżeli chodzi o siewy rzepaku czy zbóż, susza jeszcze nie była tak dotkliwa, żeby to nie powschodziło. Tak jak powiedziałem, w tej chwili są prowadzone rozmowy, przy akceptacji premiera naszego rządu, na poziomie trzech resortów: Ministerstwa Rolnictwa, minister rolnictwa jest oczywiście inicjatorem, Ministerstwa Środowiska i Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji, w sprawie powołania zespołu do spraw wypracowania programu narodowego ds. odnowy melioracji. Mówię to w kontekście zatrzymywania wody. Oczywiście w nowej perspektywie finansowej, jeśli chodzi o możliwości dofinansowania ubezpieczeń, mowa o skutkach różnych anomalii, uczestnictwo budżetu łącznie z budżetem unijnym w składkach wynosi do 65 proc. wysokości składki po to, żeby zachęcić do powszechności ubezpieczeń w kontekście uzyskania odszkodowania od ubezpieczyciela - poinformował Nalewajk.

Dane dotyczące opadów nie nastrajają optymistycznie. W Polsce notuje się najniższy poziom opadów od przeszło stu lat. Najgorzej
sytuacja wygląda na południu Polski. W 23 stacjach pomiarowych poziom wody jest najniższy od wielu lat. Wysychają cieki i zbiorniki wodne, stale obniża się poziom wody gruntowej niezmiernie istotny dla rozwoju roślin.