Niedawno np. największy koncern chemiczny na świecie, niemiecki BASF, i rosyjski gigant gazowy Gazprom podpisały umowy dotyczące wymiany aktywów równorzędnej wartości. BASF zamierza dalej rozwijać swoją produkcję ropy i gazu, co wzmocni firmę pod względem zaplecza surowcowego.

Globalne ryzyko

O tym, że firmy chemiczne wybiegają wiele lat w przyszłość, może świadczyć także transakcja innego wielkiego gracza na rynku chemicznym, amerykańskiego koncernu Dow Chemical. Podpisał on umowę na rozwój pól gazu łupkowego w Argentynie. Porozumienie zawarte z argentyńską, państwową firmą YPF opiewa na 120 mln dolarów. A chodzi dopiero o rozwój wydobycia... Mimo dość odległej perspektywy, gigant wyszedł z założenia, że warto ryzykować, bo dostęp do własnych złóż gazu przyniesie wymierne korzyści.

Dobrym przykładem tego, jak ważna jest własna baza surowcowa, może być sytuacja Grupy Ciech, której głównym obszarem biznesowym jest właśnie przemysł sodowy. Ciech to przykład producenta tzw. sody syntetycznej (surowca m.in. dla przemysłu szklarskiego, papierniczego, kosmetycznego czy chemii środków czystości). Soda syntetyczna zaspokaja 75 proc. potrzeb rynku. Reszta produkcji pochodzi ze złóż naturalnych. Jednak światowe zasoby minerału zwanego natronem (inaczej natrytem lub sodą naturalną) są bardzo nierównomiernie rozłożone. Potentatem na rynku w produkcji sody ze złóż naturalnych jest Turcja, gdzie produkuje się około 2,8-3,2 mln ton tego surowca. Jednak tureckie firmy chcą zwiększyć wydobycie nawet o połowę.

Plany te mogą okazać się groźne dla Ciechu. Produkcja sody ze złóż naturalnych jest bowiem zdecydowanie tańsza niż synteza wykorzystująca najczęściej tzw. metodę Solvaya, gdzie surowcami głównymi są węglan wapnia i sól kamienna. Jeśli Turcy rzeczywiście rzucą na rynek znaczące ilości taniej sody, to nieuchronna nadpodaż wywoła niekorzystne dla Ciechu spadki cen surowca.

Szukaj sobie złoża

Największym problemem w zdobyciu dostępu do zasobów surowca jest bariera finansowa. Złoża, które już zostały odkryte i prowadzi się w nich eksploatację, kosztują setki, a nawet miliardy dolarów. Żadna z polskich firm chemicznych na taki wydatek nie może sobie zwyczajnie pozwolić. Pozostaje zagospodarowanie złóż niedawno odkrytych lub poszukiwanie nowych.