- Musimy być wzajemnie otwarci na dyskusję, również w kwestiach trudnych, które mają wejść w życie w najbliższych miesiącach - mówił we wtorek szef klubu Platformy Rafał Grupiński.

Premier zapowiedział expose m.in. stopniowe zrównywanie i podwyższanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn, reforma KRUS, podwyższenie o 50 proc. ulgi prorodzinnej na trzecie i kolejne dziecko, podniesienie składki rentowej o 2 pkt proc. po stronie pracodawców.

Zaproponował też, by rolnicy posiadający gospodarstwo powyżej 6 ha płacili połowę składki zdrowotnej. PSL proponowało wcześniej, by taką składkę opłacały tylko osoby, które mają co najmniej 15 ha ziemi.

Wicemarszałek Sejmu Eugeniusz Grzeszczak (PSL) powiedział, że jego klub chce negocjować z Platformą te rozwiązania. - Powyżej 15 hektarów ta składka jest do zaakceptowania, nawet przez samych rolników - zauważył.

Nieoficjalnie ludowcy mówią, że liczą na to, iż uda im się przekonać PO i "spotkać się" gdzieś pomiędzy propozycjami PO i PSL w sprawie wielkości gospodarstwa, których właściciele mieliby płacić składkę zdrowotną z własnej kieszeni.

- Będą spotkania, będą negocjacje. My przedstawiliśmy swój projekt. W expose usłyszeliśmy wstępny zarys propozycji premiera Tuska, a więc musimy rozmawiać i razem opracować pewien kompromis - powiedział rzecznik PSL Krzysztof Kosiński.

Klub PSL złożył w zeszłym tygodniu w Sejmie projekt ustawy w tej sprawie. Zgodnie z nim składka zdrowotna rolników i domowników z gospodarstw, które przekraczają 15 hektarów wyniesie 18,72 zł miesięcznie. Tymczasem według koncepcji przedstawionej przez premiera takie pieniądze płaciliby gospodarze mający od 6 do 15 ha. Ci z większym areałem musieliby natomiast wykładać 36 zł miesięcznie.

- Myślę, że spotkamy się gdzieś w środku. Są dwie propozycje i te rzeczy hektarowe da się na pewno uzgodnić - powiedział rozmówca z PSL. Jako przykładowy kompromis ludowcy podają gospodarstwo 10-hektarowe, którego właściciel płaciłby składki z własnej kieszeni.

Minister rolnictwa Marek Sawicki mówił w TVN24, że różnice między propozycjami jego partii a tym, czego chce PO, wynoszą około 70 mln zł.

Stanisław Żelichowski (PSL) uważa, że wielkości gospodarstwa wcale nie są najważniejsze. - Jeżeli mówi się o 6 hektarach, to powstaje pytanie, czy 6 hektarów pod pieczarkarnią, pod kurnikiem, pod paprykarnią, to jest to samo, co 6 ha gruntu piątej klasy. To ma inną wartość - zauważył.