- Po przyjętym Traktacie z Lizbony, który zmienia system decyzji w Unii Europejskiej, gdzie nie tylko Rada Ministrów, nie tylko Komisja Europejska, ale także musi być współ- czy kodecyzja Parlamentu Europejskiego, uważam za swój obowiązek informowanie eurodeputowanych – przecież nie wszyscy znają się na sprawach rolnych – o ewentualnych zagrożeniach płynących z dokumentów, które przyjmują – tak minister Sawicki uzasadnił wysłanie listu do polskich europarlamentarzystów, w którym wezwał do działań na rzecz odrzucenia niekorzystnych dla Polski zapisów przyjętych w tzw. raporcie Dess’a.
Tylko jeden europoseł – Janusz Wojciechowski – głosował przeciw przyjęciu raportu. Czterech innych posłów (w tym Jarosław Kalinowski i Czesław Siekierski) wstrzymało się od głosu.
- Jeśli chodzi o zbieżność poglądów eurodeputowanych w Komisji Rolnictwa PE, być może raport Dess’a jest sukcesem – ocenia Sawicki. - Jeśli chodzi o jakość tego raportu, to jest on bardziej raportem na rzecz utrzymania status quo niż na rzecz reformy. Jeśli podejmujemy się wspólnie, i ministrowie, i Komisja i Parlament Europejski, doprowadzenia do głębokiej reformy WPR, to na każdym etapie dyskusji dokumentów musimy wspólnie zadbać o to, aby ta reforma miała miejsce.
Za korzystne dla Polski minister Sawicki uznał w raporcie: utrzymanie budżetu UE na co najmniej obecnym poziomie (wysokim – zdaniem Sawickiego), utrzymanie mechanizmów interwencji rynkowej jako warunku realizacji celu bezpieczeństwa żywnościowego i nowe mechanizmy antykryzysowe, postulat istotnego uproszczenia WPR, w tym zasady wzajemnej zgodności, wzmocnienie pozycji rolników w łańcuchu żywnościowym i tworzenie rynków lokalnych.
Z kolei niekorzystne są: utrzymanie koncepcji „tunelowej” płatności bezpośrednich, gwarantującej każdemu państwu członkowskiemu pewien minimalny odsetek średniej płatności w UE („chodzi o to, aby niewiele w tych płatnościach zmienić” – wyjaśniał Sawicki), zmiana dystrybucji środków na II filar WPR poprzez zastosowanie nowych kryteriów i łączne rozpatrywanie dystrybucji w I i II filarze, konieczność odejścia od stosowanego w Polsce systemu jednolitej płatności powierzchniowej (SAPS) na rzecz systemu opartego na uprawnieniach do płatności (SPS), podtrzymanie zamiaru KE dotyczącego dalszego zazielenienia WPR w ramach I filaru, utrzymanie wsparcia dla obszarów ONW w II filarze, co czyni niejasnym podział funkcji między I i II filarem WPR.

- Debata o przyszłości WPR dopiero się rozpoczyna – mówi Sawicki - będą jeszcze w niej różne zwroty, zawirowania, koncepcje, miejmy nadzieję, że rzeczywiście na Radę październikową, już za polskiej prezydencji, ten podstawowy dokument legislacyjny Komisja położy na stół, że przynajmniej j w październiku, listopadzie i grudniu Polska za swej prezydencji będzie mogła ukierunkować tę debatę, natomiast nie mam złudzeń, na pewno w roku 2011 nie zamkniemy debaty o kształcie WPR po roku 2013.
Minister Sawicki uznał za swój sukces, że ma wielu zwolenników, podczas gdy poseł Janusz Wojciechowski był jedynym przeciwnikiem przyjęcia raportu Dess’a w Komisji Rolnictwa PE.
- Niech każdy ma po tylu zwolenników w PE, ilu ma już minister rolnictwa z Polski, to z pewnością raport Dess’a na forum plenarnym nie będzie przyjęty.
Sawicki zapowiedział w przyszłym tygodniu rozmowy w Strasbourgu o wprowadzeniu do raportu Dess’a poprawek:
- Jeśli do tego raportu wprowadzono by 4-5 poprawek, to ten raport w pewnym momencie stanie się naszą koncepcją. Nie bądźmy naiwni, że będzie można wypracować jakikolwiek komunikat, który w 100 proc. będzie odpowiadał naszym interesom. To jest po prostu niemożliwe. Trzeba szukać kompromisu dla 27 państw.
- Kraje bałtyckie są cały czas z Polską – dodał Sawicki.
Odmówił komentarza na temat zarzutów stawianych mu przez posła Wojciechowskiego, jakoby w marcu w Budapeszcie – inaczej niż kraje bałtyckie – poparł przyjęty tam komunikat, po raz pierwszy odrzucający koncepcję wprowadzenia po 2013 roku sprawiedliwych i równych dopłat bezpośrednich, praktycznie uniemożliwiający uzyskanie przez polskich rolników dopłat bezpośrednich na takim poziomie, jak przyjęty dla „starych” państw unijnych.